Showing posts with label książki dla dzieci. Show all posts
Showing posts with label książki dla dzieci. Show all posts

11/06/2012

Urzeczywistniony sen bibliofila - Hay-on-Wye

Town of books - taki napis wita wszystkich wjeżdżających do miasteczka
Hay - on - Wye
Czytaliście świetną książkę Waltera Moersa pt. Miasto Śniących Książek? Jeśli tak, to być może jak ja marzyliście o mieście, którego raison d'etre byłyby książki. W poprzedni weekend je odkryłam - jest takie miejsce, i to nie w fikcyjnej Camonii, choć tak się składa, że leży ono także w krainie smoków i zamczysk, czyli Walii. Co prawda Hay-on-Wye to typowe miasto graniczne - administracyjnie w Walii, kulturowo i etnicznie bardziej jednak angielskie. Rzeka Wye, przepływająca przez Hay, stanowi granicę między Anglią a Walią. Ten malutki gród - niecałe 2 tysiące mieszkańców - zasłynął na cały świat dzięki niezwykłej koncentracji księgarni. Jest ich ponad 30, przy czym żadna nie należy do znanych sieci, a niemal wszystkie pełnią także rolę antykwariatu: tu znajdziecie rzadkie wydania i książki niedostępne gdzie indziej. To tu płyną zamówienia od bibliofili, nie tylko z UK; jak Miasto Śniących Książek z wyobraźni Moersa, Hay żyje dla i dzięki książkom. Niektóre księgarnie są wyspecjalizowane: Rose's Books kupuje i sprzedaje stare, poszukiwane książki dla dzieci, a prawdziwą mekką licznych przecież miłośników kryminałów (to bodaj najpopularniejszy gatunek literacki w kategorii fiction) jest niewielki sklep o "kawa na ławę" nazwie: Murder and Mayhem.
Rose's Books. Na sąsiedniej kamienicy zielona tablica kieruje do kolejnej księgarni, mieszczącej się w podwórzu Outcast Books
Murder and Mayhem
Najbardziej okazałą, trzypiętrową księgarnią (mieści się w niej też niezła ponoć kafejka), a przy tym podobno największym w Europie antykwariatem, jest Richard Booth's Bookshop & Cafe. Otwarte przez młodego  Richarda Bootha, żarliwego bibliofila, w 1961 roku, to miejsce było pierwszym, które zaczęło przyciągać innych bibliofili oraz antykwariuszy do Hay. W 1977 roku Booth nawet ogłosił siebie królem, a Hay niezależną od Zjednoczonego Królestwa monarchią - była to jedna z pierwszych tego typu kampanii marketingowych, która przyczyniła się do  popularności miasteczka wśród turystów. Booth jest dowodem, jak dużo może osiągnąć jedna osoba kierowana wielką pasją.

Taką osobą jest też Peter Florence, który luźną rozmowę przy kuchennym stole o zorganizowaniu dorocznego festiwalu literackiego przekuł w czyn. Dziś odbywający się od 25 lat  Hay - on -Wye Festival to największa tego typu impreza nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale być może na świecie - zresztą formuła co roku eksportowana jest do coraz większej liczby miejsc, i Hay patronuje festiwalom literatury w tak odległych miejscach, jak Bejrut i Bogota:
Tegoroczny Festiwal rozpoczął się 31 maja, a zakończył wczoraj. Trudno mi ująć w słowa, jak wielkie wrażenie wywarło na mnie bogactwo oferty kulturalnej, dostępnej wszystkim odwiedzającym Festiwal: oprócz głównego literackiego, a więc spotkań z pisarzami takiego formatu, co Mario Vargas Llosa, Ian McEwan, Salman Rushdie czy Alain de Botton, historykami, dziennikarzami, komikami, naukowcami, artystami etc; odbywa się także Hay Fever, festiwal literatury dla dzieci, Hf2 - dla nastolatków, Hay on Earth - spotkania z naukowcami i autorami specjalizującymi się w ochronie środowiska, warsztaty Creative Writing, szereg koncertów, recitali, debat filozoficznych...w sumie ponad 900 różnych wydarzeń! Nawet osoby, które nie lubią czytać, znajdą coś interesującego.
Za wejście na teren festiwalowy się nie płaci, kupuje się bilety na każde wydarzenie osobno (polecam zakup z dużym wyprzedzeniem, ze strony festiwalowej - to samo dotyczy zakwaterowania).
Festiwal odbywa się w widocznych tu wielkich namiotach na obrzeżu miasteczka, które jest malowniczo położone - niedaleko znajduje się park narodowy Brecon Beacons. Wye to rzeka popularna wśród kajakarzy
Główny plac w Hay


Ian McEwan 
Salman Rushdie i założyciel Festiwalu, Peter Florence
Niestety nie miałam okazji wybrać się na spotkanie z którymś z ulubionych pisarzy - szczególnie żałuję, że nie zobaczyłam Caitlin Moran, mojej ulubionej felietonistki londyńskiego Timesa i autorki doskonałej, autobiograficznej książki How to be a woman (polecam). Zabrałam za to Nicholasa na oblegane spotkanie z najsłynniejszym w UK, i bardzo znanym w całym świecie anglojęzycznym ilustratorem książek dziecięcych, zamieszkałym od wielu lat w UK Niemcem, Axelem Schefflerem. Tak, tym, który stworzył Gruffalo, najpopularniejszą postać literatury dziecięcej ostatniej dekady. Z zapartym tchem oglądaliśmy, jak rysował na żywo:
Choć mogę już odhaczyć kolejne niezwykłe miejsce na mapie Wielkiej Brytanii, chciałabym bardzo powrócić do Hay na kolejne Festiwale. W czasie naszego (zbyt) krótkiego pobytu odwiedziliśmy też raj dla miłośników sów, jedliśmy pyszne lody oraz lunch we wspaniałej restauracji, o czym w następnym wpisie.
Zapraszam też do przeczytania obszerniejszej relacji Chihiro z jej podróży do Hay, ze znacznie lepszymi zdjęciami wielu księgarń.

Zdjęcia: 1, 3 i ostatnie moje, reszta z sieci. Pogoda niestety nie dopisała, mżyło, a potem padało, nie wzięłam też aparatu, i moje zdjęcia są bardzo kiepskiej jakości, za co przepraszam.

11/05/2012

Veneficus ago hic* czyli The Making of Harry Potter

Miejsce, w którym mieszkamy, rozpieszcza nas po względem rozmaitych rozrywek dla dzieci: w promieniu 20 mil od domu mamy wspaniałe, wielkie zoo Marwell, planetarium i science centre InTech, gdzie dzieci mogą przeprowadzać eksperymenty z dziedziny nauk ścisłych i słuchać ciekawych wykładów o astronomii i astrofizyce, jedyny na świecie Świat Świnki Peppy, piękne lasy, obecnie pełne bluebells, itd. itp. To jedna z przyczyn, dla której rodziny z klasy średniej, które nie chcą wychowywać dzieci w Londynie (jest to powszechna wśród wykształconych i średnio zamożnych tubylców niechęć - Londyn jest postrzegany jako mało przyjazne dzieciom miejsce), masowo przeprowadzają się tutaj. Jednak miejsce, o którym dziś napiszę, znajduje się o 1,5 godz. jazdy od nas, w Hertfordshire - to studio filmowe Warner Bros, w którym nakręcono znaczną część wszystkich 8 filmów o Harrym Potterze. 6 tygodni temu w jednym z budynków otwarto tam stałą wystawę pod nazwą The Making of Harry Potter.
Bilety (drogie - dla naszej trójki koszt to niemal £80) kupiłam już w przedsprzedaży, a więc ponad 4 miesiące temu, a i tak miałam trudności z rezerwacją na wybrany dzień - jeśli zatem chcecie się tam wybrać, polecam kupić bilety ze znaaacznym wyprzedzeniem. Uprzedzam też, że na tym wydatku prawdopodobnie się nie skończy, znajduje się tam bowiem jeden z najlepiej zaopatrzonych sklepów 'pamiątkarskich' jakie kiedykolwiek widziałam, a jestem koneserką takich przybytków. Poza tym to jeden z niewielu tego typu sklepów, gdzie sprzedaje się różne sowie gadżety, możecie być jednak ze mnie dumne, bo zachowałam wstrzęmięźliwość (no dobrze, zaporowe ceny mnie powstrzymały).
Dla fanów książek i filmów o HP Warner Bros Studio Tour to jak Lourdes dla fanatycznych katolików, i nie wyobrażam sobie lepszego celu pielgrzymek - nawet park rozrywki The Wizarding World of Harry Potter w Orlando wydaje mi się mniej "autentyczny": w końcu JK Rowling zrobiła wszystko, by amerykańskie studio nie zamerykanizowało Pottera, i pozostaje on bardzo brytyjski (jeden z powodów, dla których ją podziwiam).
Zwiedzanie studia trwa około 3 godzin - i są to bardzo, bardzo magiczne godziny. Naprawdę warto się tam wybrać - ilość zachowanych planów i rekwizytów usprawiedliwia wysokie koszty wstępu i pozwala docenić mistrzowski poziom wszystkich pracujących nad filmami, a dbałość o najdrobniejsze szczegóły oszałamia.
Tu zaczęła się przygoda Harry'ego - cupboard under the stairs
The Great Hall (wybaczcie oryginalne nazwy, nie znam polskich tłumaczeń)

Nicholas w The Great Hall, który wygląda tak, jak w filmach, choć niestety bez lewitujących świec



To nie kopie, lecz autentyczne różdżki z filmów - przy każdej podano właściciela
Gryffindor Common Room and Spiral Staircase









Sklep z sowami!


* Tu mieszka magia.

06/05/2012

Jeszcze raz o Światowych Dniu i Nocy Książki

W UK Światowy Dzień Książki (World Book Day) obchodziliśmy 1 marca.  W Światowy Dzień Książki, czyli 23 kwietnia, obchodziliśmy za to Światową Noc Książki (World Book Night). Światowy Dzień obchodzono w tym roku po raz piętnasty - z tej okazji w UK księgarnie i wydawcy rozdały miliony kuponów zniżkowych na książki, szczególnie dziecięce, i odbyła się masa różnych imprez, propagujących czytelnictwo wśród dzieci i młodzieży - w szkole Nicholasa zorganizowano na przykład kiermasz książek - oczywiście zarobili wydawcy, ale spora część zysków (ponad 300 funtów!) zasiliła też szkolny fundusz biblioteczny.
World Book Night to z kolei noc (no i dzień), kiedy kładzie się nacisk na propagowanie czytelnictwa wśród dorosłych. Jak pisałam, byłam jedną z armii 80 tysięcy wolontariuszy, którzy rozdawali tego dnia darmowe książki. To było wspaniale uczucie, wręczać książkę, o której wiem, że jest jedną z najbliższych sercom Brytyjek, w zamian za uśmiech i miłe słowa. W sumie rozdano niemal 2 mln książek - ponad 600 tys. poszło bowiem bezpośrednio do miejsc, gdzie są ludzie, którzy często w ogóle nie czytają, a nawet nie potrafią czytać, takich jak więzienia.
Jeśli o mnie chodzi, propagowania czytelnictwa nigdy za wiele, rozdzielmy więc te dwie okazje, i cieszmy się, że mamy dwie daty, a nie jedną. Polscy wydawcy i księgarze niech dołączą do tych z innych krajów, i szerzą wiedzę o obu wydarzeniach.
Penguin Donkey - mebel specjalnie zaprojektowany w 1939 roku dla wydawnictwa Penguin, nadal w produkcji
Jestem pewna pozycji, jaką I Capture the Castle zajmuje w kanonie, bo dosłownie w ostatnich dwóch tygodniach trafiłam na dwa kolejne tej wysokiej pozycji dowody - w The Observer pojawiła się lista 10 najlepszych pierwszych zdań powieści w anglojęzycznej literaturze, i oto, co napisano o pierwszym zdaniu dzieła Dodie Smith: "I write this sitting in the kitchen sink.” A brilliant beginning to a much-loved English classic, which tells us almost all we need to know about the narrator Cassandra Mortmain. Quirky and high-spirited, Dodie Smith’s novel is really an exercise in nostalgia. Smith (subsequently famous for The Hundred and One Dalmatians) was living in 1940s California, and wrote this story, in a sustained fever of nostalgia, to remind her of home. Perhaps only an English writer could extract so much resonance from that offbeat reference to “the kitchen sink.”
Drugie potwierdzenie znalazłam w niedawno wydanej książce pt. Dangerous Women, czymś w rodzaju słowniko - poradnika dla kobiet (całkiem niezłego) - z tyłu znajduje się lista książek, które 3 autorki uznają za kanon współczesnej Brytyjki, i I Capture the Castle tam figuruje.
Bardzo dziękuję za wszystkie Wasze opowieści o lekturach nastolęctwa. Wybór był bardzo trudny (najchętniej wysłałabym książki wszystkim), ale ostatecznie egzemplarze I Capture the Castle poszybują do...




Mewiny i Dragonfly!


Mewina napisała: "Od dwóch dni myślę, co było książką mojego "nastolęctwa".
Najpierw w przegródkach pamięci pojawiły się książki pożniejszego dzieciństwa ("Opowieść o cebulku" Rodariego i "Bez rodziny" Malote'a, obie czytane bardzo często, dziś już nie wiem, dlaczego akurat te. Choć ta pierwsza to świetna opowięśc o tyranii.).
Ale książką "nastolatkową", która zmieniła się w książkę na chandrę i stany chorobopodobne, jest "Opium w rosole". Pewnie dlatego, że nadal lubię siąść w czyjejś kuchni lub posadzić kogoś w swojej i ogrzać się ciepłem rozmowy nieśpiesznej. I nakarmić kogoś krupnikiem. Może dlatego, że ten świat niezbyt bogaty, ale nie ubogi, jest mi bliski. Może dlatego, że jestem w wieku Gieniusi, a marzyłam, żeby zostać Kreską. Szyłam i farbowałam ciuchy, torebki, dziergałam kilometrowe szaliki. I marzyłam o "nie-tombaku":). I słuchałam Mozarta.

Ciepło myślę o sobie lata temu.

Dziękuję za obudzenie wspomnień i inspiracje."



Dragonfly napisała: "Emilka ze Srebrnego Nowiu" L.M. Montgomery. Cała trylogia. O ile słodkiej Ani w wieku nastoletnim nie dało się już znieść, o tyle do Emilki wracam co jakiś czas. Obie postaci są jak awers i rewers. Seria o Emilce jest wymowniejsza w tonie, poważniejsza, bohaterka nie przeżywa ekstazy z powodu każdego kwiatka. Im starsza, tym bardziej mroczna, a wymowa serii wręcz depresyjna. Nawet nie bardzo rozumiałam tę depresję jako młoda dziewczyna. Teraz tak. To alter ego samej autorki - jedyna taka postać w twórczości Maud."


Mewino, proszę o adres, mój email w profilu. Kasiu, Twój adres mam.


Serdecznie dziękuję wszystkim Wam, które wzięły udział, i do następnego konkursu!

17/03/2012

Obnażam się...czytelniczo

Codziennie czym innym pachnąca Wiedźma zarzuciła mi (dobrodusznie), że niedostatecznie się obnażam, jeśli chodzi o to, co, gdzie i z jakimi autorami wyczyniam. Ponoć tylko flirtuję, kuszę, pokazuję odrobinę dekoltu, ale moje "prywatne pasje ujawniam zdecydowanie zbyt rzadko". Dziś zatem cała naga prawda o mym czytaniu.

1. O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?

Książki/e-booki - wieczorem, przed snem. W ciągu dnia, szczególnie w niedzielę, czytam prasę na iPadzie. Jak już kiedyś ujawniałam, jestem wielką fanką aplikacji prasowych, szczególnie wydań niedzielnych - niedziela bez Sunday Times...brr, nawet nie chcę myśleć, co by było, gdybym nie mogła nakarmić tego nałogu. Aplikacje, z klipami wideo, grafikami/animacjami, i linkami między artykułami, mają ogromną przewagę nad papierowymi wydaniami i nigdy nie wróciłabym do kupowania gazety w kiosku.

2. Gdzie czytasz?

W łóżku w sypialni lub na kanapie w salonie. Czasem zdarza mi się przeczytać artykuł online przy stole, na Maku.

3. W jakiej pozycji najchętniej czytasz?

Zwisając z żyrandola... Jak każdy chyba, na siedząco lub na leżąco.

4. Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?

Generalnie: powieści i literaturę faktu (fiction and non-fiction). Jeśli chodzi o beletrystykę, dużo powieści współczesnych pisarzy anglojęzycznych - od lat nie przeczytałam książki po polsku. Raczej tzw. obyczajowe niż kryminalne lub science - fiction. Jako że byłam jedną z 1.3 miliona (sic!) osób obdarowanych tu Kindle w ostatnie Boże Narodzenie, nadrabiam ostatnio luki w anglojęzycznej klasyce, jest ona bowiem, by and large, dostępna za darmo lub za grosze. Na oko na każde dwie powieści czytam jedną książkę z kategorii non - fiction, najczęściej z zakresu socjologii, nauk ścisłych, lingwistyki, feminizmu, dziennikarstwa, historii Anglii, a ostatnio nawet... self - help (no skoro miała być pełna nagość...). Dość często czytam też wspomnienia, auto/biografie i książki podróżnicze, mam też dwie półki pełne pozycji okołokulinarnych.
Dzięki latorośli odkrywam nowych autorów dziecięcych lub wracam do ulubionych z własnego dzieciństwa.

5. Jaką książkę ostatnio kupiłaś lub dostałaś?

Zbierający same pochlebne recenzje aktualny bestseller pt. Snow Child, książkę kucharską najnowszej domowej boginii Rachel Khoo (o której wkrótce w osobnym poście) a na Kindle - masę klasyki, ostatnio wszystkie opowiadania E. A. Poe (koszt: £0.00).



6. Co czytałaś ostatnio?

Znakomity, zabawny zbiór esejów wszechstronnie utalentowanej Nory Ephron, pt. I remember nothing (jako e-book). Dygresja: jej nazwisko w Pl jest mało kojarzone, tymczasem jej książki od lat trafiają na listy bestsellerów w UK i USA, no a przede wszystkim powinna być znana jako scenarzystka i reżyserka. Ja ją czczę i wielbię i za książki, i za scenariusze do: When Harry Met Sally, Sleepless in Seattle, Heartburn (najpierw popularna książka, potem film, ze znakomitymi rolami Meryl Streep i Jacka Nicholsona - lata temu w Pl Dorota Stalińska zrobiła z niej sztukę teatralną pt. Zgaga) oraz Julie i Julia (który też reżyserowała). Nora jest też cenioną kucharką i znawczynią tematyki kulinarnej, dlatego jedzenie i gotowanie odgrywa ważną rolą w jej artykułach, książkach i scenariuszach.
Wcześniejszy zbiór esejów,  I feel bad about my neck, który też mam i który też bardzo mi się podobał
7. Co czytasz obecnie?

No właśnie ów wstydliwy poradnik (self - help manual) jednej z najbardziej znanych life coaches na świecie (nie należy mylić life coach z coach - w Pl oglądałam program, w którym uparcie nazywano takiego life coach 'coach'em', niesłusznie), Marthy Beck. Jako osoba głęboko sceptyczna wobec wszelkiej maści gurus i life coaches (nie mówiąc już o motivational speakers), która nie wierzy w duchy, paranormalne siły, cuda, życie wieczne, etc. etc.,  postanowiłam jednak się przekonać, skąd popularność książek Beck, zwłaszcza, że ukończyła ona Harvard i była tam wykładowcą. Jest ona też "uciekinierką" ze wspólnoty mormońskiej, w której dorastała, i ma niepełnosprawne dziecko. Gdy zatem ujrzałam jej książkę pt. Finding Your Own Way na półce w mojej bibliotece, postanowiłam się dowiedzieć, czy się czegoś nauczę. I muszę przyznać, że nie tylko znakomicie się ją czyta, ale też jest w niej dużo interesujących informacji z różnych dziedzin, np. antropologii i fizyki. Nie wyzbyłam się mego sceptycyzmu, ale kto wie, jestem dopiero po lekturze 1/4 całości...

8. Używasz zakładek czy zaginasz rogi?

Serio? No pewnie, że zakładek, jestem dobrze wychowana. Używam papierowych, darmowych zakładek, najczęściej z biblioteki czy księgarni, gdzie często dostępne są zakładki reklamujące np strony internetowe dla bibliofili etc. Mam też specjalne zakładki do książek kucharskich i okołokulinarnych.

9. E-book czy audiobook?

Zdecydowanie to pierwsze - jestem wzrokowcem i nie spędzam długich godzin w samochodzie czy pociągu, a tylko w takim wypadku sięgnęłabym po audiobooka.

10. Jaka jest Twoja ulubiona książka z dzieciństwa?

W pierwszej 10 znalazłyby się wszystkie usual suspects: Pollyanna, Pippi, Mała Księżniczka, Ania z Zielonego..., Muminki, Dzieci z Bullerbyn, Tajemniczy Ogród, Mikołajek, Godzina Pąsowej Róży... Jednak na pierwszym miejscu zawsze będzie Miś o Bardzo Małym Rozumku - jestem pewna, że to właśnie A.A. Milne zawdzięczam  anglofilię.

11. Którą z postaci literackich cenisz najbardziej?

Niedawno skończyłam Małe Kobietki i przypomniałam sobie, jak bardzo lubię Jo March, choć, a może właśnie dlatego, że ja w jej wieku byłam zupełnie inna. Nie będę oryginalna, jeśli z postaci bardziej współczesnych wybiorę Lisbeth Salander. Inne ulubione bohaterki to Cassandra Mortmain z I capture the Castle, Linda Radlett z Pursuit of Love, Jane Eyre i Elizabeth Bennett.
Z mężczyzn: kto nie przepada za Sherlockiem i Rhettem Butlerem?

Przy okazji: pamiętacie, jak pisałam o wielkim rozdawaniu książek z okazji Światowego Dnia Książki? W tym roku zgłosiłam się do rozdawania i zostałam zaakceptowana. Co oznacza, że dostanę 25 egzemplarzy I capture the castle (była do wyboru, co po raz kolejny potwierdza jej status klasyka i niewybaczalność braku polskiego przekładu). Oczywiście jedną będzie można tu wygrać - szczegóły wkrótce.

15/12/2011

Poczytaj mi tato - część III

EN: I have to start by recommending our amazingly talented friend Jennie's latest pop-up book,  Pop - up London. The amount of detail and the sheer brilliance of this children's guide to the capital are astounding. It is so frightfully good that it is currently sold out nearly everywhere! I'd encourage those of you in the UK to either scour your local bookshops or wait for Amazon to re-stock (you can pre - order here), it is worth the trouble - if you don't believe me, and I will happily admit that I am biased, read Sasha Wilkins', one of the most influential British bloggers, review here.
PL: Post o książkowych podarunkach muszę zacząć od najnowszej książki typu pop - up* naszej przyjaciółki Jennie. Jak w przypadku wszystkich jej książek, także i ten wyjątkowy przewodnik po brytyjskiej stolicy zachwyca bogactwem detali i ciekawych informacji. O tym, jak wspaniałe jest to dzieło, niech świadczy fakt, że pierwszy nakład jest niemal kompletnie wyczerpany, zaledwie 2 miesiące od daty ukazania się. Chętni mogą jednak zamówić Pop - up London w przedsprzedaży, bo wydawca już zamówił dodruk.

Jennie projektuje też clothes plasters - bardzo przydatne do zakrywania dziurek lub plam łatki, które wystarczy zaprasować na dowolnej tkaninie, i nie trzeba bawić się w szycie. Poniżej pokazuję londyńskie, ale wybór jest bardzo duży (do obejrzenia na stronie Jennie), w UK można je kupić w bardzo wielu sklepach dziecięcych a także w sieci domów towarowych John Lewis.

EN: Staying with the London theme: recently I have found one of the best guides for children: London Unlocked. It is indispensable, if you are planning a trip to the capital with kids, packed with entertaining tidbits of knowledge and useful suggestions for fun activities. What's even better, it is part of a series, so there is also Edinburgh Unlocked, Devon & Cornwall, etc.


PL: Wybierającym się na zwiedzanie Londynu z dzieciakami gorąco polecam przewodnik London Unlocked. Pełen ciekawych faktów i naprawdę udanych, a nie, jak czasem bywa, drętwych, podpowiedzi, jak dzieciom zapewnić rozrywkę w wielkim mieście. Jest cała seria tych przewodników: po Edynburgu, Devon i Kornwalii, itd.
I jeszcze Londyn - przybornik Muji (to raczej dla nastolatki, albo nawet dorosłej osoby):

EN: Speaking of incredible illustrations, just look at this beauty:


This series of fairy tales is published by a high-end publisher, the Folio Society, they are all exquisite and have commensurate price tags. Not really for small children, unless they are extremely tidy ones. For now, I am happy with a 10-book collection about myths and legends, by Marcia Williams. When I learnt to read, Greek myths were my favourite stories and I still love them.

PL: Te bajecznie pięknie wydania baśni publikuje The Folio Society, wydawnictwo specjalizujące się w kolekcjonerskich, najwyższej jakości publikacjach - za odpowiednio wysoką cenę. Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła zacząć kolekcję książek FS. Na razie jednak zadowoliłam się kompletem 10 książek Marcii Williams o mitach i legendach, m.in. mitach greckich i legendach arturiańskich. Kiedy nauczyłam się czytać, moją ulubioną książką były Mity Greckie, i do dziś to jedna z moich pasji.


EN: On the 23rd, we are going to see Hansel and Gretel at the relatively new Berry Theatre, which is not far from us (in all the doom and gloom, it is good to know new theatres are being opened). There are many excellent books of Brothers Grimm's fairy - tales (including pop-ups), but this was the one I liked the most:

PL:  W piątek idziemy obejrzeć przedstawienie Jasia i Małgosi w stosunkowo niedawno otwartym Berry Theatre (tym samym mamy w promieniu 20 mil kolejny z kilku teatrów do wyboru). Zaś w niedzielę, Christmas Day, BBC przygotowało dla dzieci animację cudownej kontynuacji The Gruffalo, The Gruffalo's Child (o zeszłorocznej animacji pisałam tu). Obejrzymy całą trójką, a o filmach i serialach, gdy cdn.


*Niedawno znajoma z W-wy, która chciałaby się w Pl specjalizować w redagowaniu i publikacji takich książek, potwierdziła moje niewesołe przypuszczenia: w Pl nie wydaje się takich książek, chyba żaden polski ilustrator nie specjalizuje się, tak jak Jennie, w pop-ups, i jedyne dostępne są sprowadzone z zagranicy, najczęściej po angielsku. Owszem, produkcja takiej książki jest droższa, ergo ceny wyższe, ale czy naprawdę mniejsza cenowa przystępność to jedyny powód, dla których nie powstają w Polsce takie książki? To kolejne dziwactwo niedojrzałego polskiego rynku, niewiele mniej absurdalne niż to, że nie dodrukowuje się popularnych tytułów, np. Gruffalo.

29/09/2011

Książkowy Super Czwartek

W UK tzw. Super Thursday - najważniejszy dzień dla wydawnictw i księgarni w całym roku. Dzisiaj ukazało się ponad 200 nowych tytułów, które konkurować będą o miejsce pod choinką. Kto może, ten ustawia premierę książki właśnie na jesień - tak, by zebrały recenzje przed Bożym Narodzeniem, który to okres jest dla księgarni, tak jak dla innych sklepów, czasem największych utargów. Zatem dziś ma na przykład premierę najnowszy Jamie: Jamie's Great Britain, z przepisami kuchni Wysp.
W związku z setną rocznicą publikacji ukazała się też specjalna edycja Tajemniczego Ogrodu F Hodgson - Burnett, z ilustracjami jednej z najwyżej cenionych ilustratorek, Lauren Child (wydawnictwo Penguin).
Penguin wypuścił też przepięknie wydaną serię 6 powieści Francisa Scotta - Fitzgeralda, z okładkami w stylu Art Deco:
Oraz serię Great Food w miękkich okładkach - głównie klasyczne eseje, wspomnienia i inne dzieła okołokulinarne:


Miłośnicy współczesnej prozy brytyjskiej takich autorów jak Zadie Smith czy Nick Hornby (oboje zaliczam do moich ulubieńców, Hornby'ego też dlatego, że jako ojciec syna z ASD udziela się charytatywnie na rzecz dzieci z autyzmem) mogą natomiast kupić również limitowaną serię Penguin Ink. Okładki zaprojektowali najlepsi tatuażyści na świecie:
Ja chcę oczywiście wszystko, Jamie już do mnie szybuje. A Wy?

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails