Showing posts with label Salisbury. Show all posts
Showing posts with label Salisbury. Show all posts

15/05/2014

Przeprowadzka

Mam usprawiedliwienie, dlaczego tak rzadko pisuję. Spędzam dni na sortowaniu naszego materialnego dobytku, wystawianiu niechcianych rzeczy na sprzedaż, oddawaniu do sklepów fundacji dobroczynnych, pakowaniu, etc etc. Bo pod koniec czerwca nastąpi w moim życiu przełom: przeprowadzamy się do domu, tym razem kupionego, a nie wynajmowanego. Kto mnie zna osobiście czy w inny, pozablogowy sposób, ten wie, jak NIENAWIDZIŁAM wynajmować w UK, gdzie wynajem od osób prywatnych nie jest ściśle regulowany, i tym samym wynajmujący są traktowani jak obywatele drugiej kategorii, mimo, że płacą najwięcej w Europie (w każdym razie w Londynie i na Południu Anglii), i nieruchomości mają bardzo niski standard. Brak odpowiednich przepisów skwapliwie wykorzystują tzw. slum landlords oraz równie pasożytniczy, pozbawieni skrupułów agenci, którzy bezkarnie nie wywiązują się ze swoich obowiązków, jednocześnie żądając horrendalnych pieniędzy za byle dziury. Są dwie przyczyny tego stanu rzeczy: wzrost populacji przy jednoczesnym znacznym spadku w budowie nowych domów.

Mieszkam w jednym z najgęściej zaludnionych regionów Europy, jakim jest południowo – wschodnia Anglia i problemy związane z przeludnieniem obserwuję na codzień. Wielka Brytania ma dodatni przyrost, głównie z powodu imigracji – wg ostatniego spisu powszechnego (z 2012 roku) populacja UK w ciągu zaledwie 10 lat wzrosła o 4 miliony ludzi. Te dodatkowe 4 miliony musi gdzieś mieszkać, a problem jest tym większy, że populacja nie rozkłada się równo - wielu przybyszów osiedla się w najbogatszej, ale i pękającej w szwach części  kraju, w której deficyt nieruchomości jest szczególnie dotkliwym problemem.  (Ponadto korzysta z przeciążonego państwowego systemu służby zdrowia, szpitali, dróg, szkół itd - to odpowiedź, dlaczego antyimigracyjna prawica zyskuje coraz więcej głosów, i prawdopodobne jest, że wejdzie w znaczącej liczbie do parlamentu po przyszłorocznych wyborach). Jednocześnie coraz więcej ludzi protestuje przeciwko budowie tak bardzo potrzebnych nowych osiedli i dróg, obawiają się bowiem, że architektoniczne koszmary i coraz tłoczniejsze drogi zastąpią pieczołowicie zachowane stare budownictwo, zielone przestrzenie i cenne ekosystemy, oraz zniszczą sielski charakter wiejskich zakątków, z których Anglia słynie. W mojej wsi propozycje budowy nawet kilku nowych domów spotykają się zawsze z gorliwą opozycją mieszkańców. Wszędzie tam, gdzie planuje się budowę większych osiedli, odbywają się marsze (sic!) protestacyjne, wysyłane są petycje do posłów i prowadzone kampanie przeciwko developerom. Inaczej niż w nieprzeludnionej, mającej niski przyrost naturalny Polsce, tu dźwigi i koparki nie są mile widzianym zwiastunem rozwoju i lepszej przyszłości.
Efekty kompletnie zwariowanych cen nieruchomości w Londynie, podbijanych przez kupców głównie z Chin, Rosji itd, odczuwane są także w Winchesterze, oddalonym zaledwie o godzinę pociągiem, w którym nie buduje się żadnych nowych osiedli (jedno jest planowane, i już przegłosowane, mimo petycji, protestów, marszów, tablic protestacyjnych typu "No more development!", które ludzie wystawiali w swoich ogródkach itd), w związku z czym przeprowadzamy się nieco dalej od Londynu, ale do równie historycznego miejsca, blisko Stonehenge i Salisbury, w hrabstwie Wiltshire. Będziemy mieszkać na nowym osiedlu - gdy zakupiliśmy dom, był dziurą w ziemi. Odwiedziliśmy plac budowy pod koniec kwietnia, i dom wyglądał tak:

Nie mogę się doczekać. Przeprowadzka jest stresująca i droga, a agenci oraz właścicielka domu, który wynajmowaliśmy, robią wszystko, żeby ją uczynić jeszcze bardziej stresującą i kosztowną (nie napiszę tu, co o nich myślę, ale możecie się domyślać, w każdym razie to ciąg niecenzuralnych słów), ale staram się skupiać na tym, co będzie potem - urządzanie mojego własnego kawałka podłogi, tak jak JA chcę, bez pytania się jakiejś chciwej, aroganckiej osoby, czy łaskawie pozwala na zawieszenie jednej półki. I wreszcie spełni się moje drugie marzenie - będę miała dużą kuchnię z wyspą!



LinkWithin

Related Posts with Thumbnails