Kiedy zniecierpliwione niekończącą się paradą ciał uwięzionych w celi obcisłych nogawek myślałyśmy już, że epoka dżinsów - rurek nigdy nie przeminie, triumfalnie wracają dzwony. Wahadło mody znowu nie zawiodło - po okresie królowania rurek i bojówek projektanci pozwalają nam nie tylko na dzwony, ale nawet na ultra-szerokie spodenki udające spódnicę (
culottes), co się zwie chyba po ojczystemu spódnico - spodnie, oraz
palazzo pants (Louboutiny zamiast konia z rzędem tej, co wie, jak się zwą po polsku - też spódnico-spodnie?). Oto dwa nowe fasony, a przy tym dwa nowe hasła do mojego Słowniczka Mody.
 |
| Spódnico - spodnie, czy też b. szerokie spodenki (culottes). Od lewej: Marc by Marc Jacobs, Vena Cava, Richard Chai |
 |
| Minimalistyczne spódnico -spodnie Stelli McCartney. I biel |
 |
| To nie spódnice maxi, lecz palazzo pants |
Cała sylwetka się zmienia: wszystko co obcisłe, a więc także sukienki typu
bodycon (kolejne hasło,
bodycon to skrót od
body conscious, czyli "blisko ciała") oraz tzw. bandażowe (
bandage dress, ależ tych haseł w tym wpisie dużo) robią odwrót, zabierając też ze sobą mini (Mimi, apropos Twojego komentarza: ostatnio w jednym z magazynów modowych przeczytałam krótką i zwięzłą, jednozdaniową odprawę mini:
Sorry girls, mini is over). Wiele się mówi o "nowej skromności", "nowej seksowności" (dyskretnej, nienarzucającej się), o tym, że moda ma więcej zakrywać, niż odsłaniać - suknie na Złotych Globach i Oskarach były głównie do kostek, zabudowane, gwiazdy pokazały mniej ciała, niż w poprzednich latach. Jeden z trendów ochrzczono nawet mianem
granny chic, czyli "babcina elegancja".
Główny jednak fason spodni to dzwony (
flares).
 |
| Szerokie spodnie i colour blocks (pasma nasyconych kolorów) |
Zdziwiły mnie trochę jęki, jakie dochodzą mnie z różnych, polskich i zagranicznych portali, na to dictum wiosennej mody, wszak ten fason jest korzystniejszy dla wielu kobiet, niż rurki. Niech Was nie zwiedzie utarta opinia, że trzeba mieć dwa metry wzrostu i figurę druta, by dobrze w nich wyglądać. Trzeba jedynie pamiętać o paru zasadach: dzwony muszą być odpowiednio długie - nogawki powinny się kończyć ciut nad podłogą, no i tylko osoby wysokie mogą je nosić do butów płaskich, reszta powinna jednak wybrać buty na obcasie, np. także nawiązujące do mody na lata 70. sandały na koturnie, lub pantofle na platformie i grubym, solidnym obcasie - cienkie szpilki zaburzą proporcje.
Ten trend utrzyma się także jesienią i zimą - na niedawno zakończonych pokazach w Mediolanie Giorgio Armani też pokazał dzwony.
Jeśli absolutnie nie chcecie wyglądać jak nasze mamy wyglądały wożąc nas w wózkach (tzn. o ile jesteście, jak ja, urodzone w latach 70.) zawsze możecie poprzestać na dżinsach tylko lekko rozszerzonych, czyli
bootcut.
 |
| Zdjęcie z najnowszego katalogu Anthropologie |
Trend na lata 70. bywa często nazywany "Studio 54", od nazwy słynnej dyskoteki, gdzie w bachanaliach uczestniczyły największe sławy lat 70. Ikonami stylu były wtedy Bianca Jagger i Diana Ross. Bianca nosiła głównie ciuchy legendarnej marki, niedawno zresztą wskrzeszonej z martwych - Halston.
 |
| Bianca wjeżdżająca do Studio 54 na białym koniu - to wydarzenie weszło do historii tamtej dekady |
Kapelusze, duże, miękkie (
floppy), z szerokim rondem, to obok dzwonów oraz sukienek i spódnic maxi najważniejszy element powrotu lat 70. Mamy to szczęście, że w UK jest ogromny wybór kapeluszy - ja już swój kupiłam, i obiecuję, że go niedługo pokażę. Kusi mnie jednak jeszcze ten z lewej (wszystkie 3 są z Zary).
 |
| Nie wiem, kto jest na tym zdjęciu z lat 70. |
Inna część garderoby, która znowu jest modna, to kombinezon. Widziałam już niejedną kopię tego jedwabnego kombinezonu Gucci:
Mam fioletowy kombinezon, bardzo w stylu Studio 54, ale nie wiem, czy będzie okazja, ani czy się odważę...A na co Wy się odważycie? Powiedzcie proszę, że nie będę odosobniona, nosząc kapelusze.
W następnym odcinku: lata 30. i "damą być" (
ladylike)