Showing posts with label Michelle Obama. Show all posts
Showing posts with label Michelle Obama. Show all posts

21/09/2011

Pytania do siebie

Niedawno Maniaczytania, autorka znakomitego bloga o książkach, przyznała mi nagrodę One Lovely Blog Award, co było szalenie miłe - dziękuję! W ramach podziękowań postanowiłam odpowiedzieć na serię pytań, które niedawno krążyły w anglojęzycznej blogosferze. Gdyby Wam kiedyś zabrakło weny, możecie skorzystać z tego kwestionariusza.

1. Jakie wydarzenie wywarło największy wpływ na twoje życie, i dlaczego?

Było kilka takich wydarzeń, ale wiele moich przekonań i wyborów ma swoje źródło w tych 12 miesiącach, które spędziłam w Danii. Wyjechałam tam w wieku 17 lat. Prosto z bardzo rygorystycznej, wybitnie konserwatywnej, nawet jak na konserwatywne polskie realia, szkoły trafiłam do typowo liberalnej szkoły duńskiej - to był prawdziwy szok kulturowy, ale nie w sensie negatywnym, wręcz odwrotnie. Po powrocie tęskniłam bardzo za Danią, gdzie mój światopogląd i wartości podzielała większość znanych mi osób, a nie mniejszość, jak w geograficznie niedalekiej, ale pod względem mentalności bardzo innej Polsce. Z podobnych względów decyzja o wyjeździe do Anglii na stałe przyszła mi z łatwością i nigdy jej nie żałowałam. Kariera polityczna (a także dziennikarska) takiej np pani (trudno mi było uwierzyć, że ona jest "for real", i  że nie jest to nieudolna próba satyry, ale koleżanki zapewniają, że ta pani takie brednie wypisuje na serio i jest podobno w pełni władz umysłowych, choć nie do końca rozwiały moje wątpliwości co do tego ostatniego) skończyłaby się tutaj, zanim by się zaczęła.
Zamek Egeskov, Dania


2. Gdybyś miała cały dzień wolny od obowiązków, tylko dla siebie, to jak byś go spędziła?

Wsiadłabym w pociąg do Londynu, a tam: kawa i cynamonowa bułka w Nordic Bakery, następnie przechadzka po Marylebone High Street i zakupy we flagowej księgarni Oxfam'u, może odwiedziny w  największym w Europie dziale z butami w Selfridges; potem lunch w The Wolseley, następnie wystawa w National Gallery lub V&A, herbatka dla faszonistek (Prêt-à-Portea)w hotelu Berkeley Knightsbridge... Wszystko to pod warunkiem, że oprócz wolnego dnia dostałabym od losu także zastrzyk gotówki - jak marzyć, to marzyć. Jeśli nie: napisałabym parę postów na zapas, poczytałabym książkę, upiekłabym coś słodkiego, zmniejszyłabym i uporządkowała trochę zdjęć, napisałabym kilka zaległych mejli...
Herbatka w Berkeley. Porcelana jest marki Paul Smith
3. Czego, jeśli chodzi o jedzenie lub picie, nie mogłabyś się wyrzec?

Kawy. Kiedy w ciąży piłam jej mało, i słabą, było to duże wyrzeczenie, bo od kiedy uzależniłam się od kawy mieszkając w Danii (to jeden z przykładów, jak duży wpływ miał na mnie ten kraj), nie wyobrażam sobie dnia bez choć jednego espresso. Bez herbaty też bym długo nie pociągnęła.

4. Gdybyś mogła się wybrać w podróż w dowolne miejsce, nie licząc się z kosztami, to dokąd byś pojechała, i dlaczego właśnie tam?

Do Bhutanu. Każdy turysta musi mieć wizę, a liczba wydawanych rocznie jest bardzo ograniczona, nie są też tanie. Tym samym Bhutan to miejsce idealne miejsce dla mnie, turystycznej snobki (nie ma nic gorszego w moim mniemaniu, niż wyjazdy typu all - inclusive do Tunezji czy Egiptu) - rząd tego państwa, jedynego na świecie, który mierzy obok GDP, także GNH (Gross National Happiness - 96% obywateli deklaruje, że są szczęśliwi) wprowadził te ograniczenia ze względów głównie ekologicznych. Telewizja dotarła tu dopiero w 1999 roku, i jest to kraj przesiąknięty buddyzmem (jedyny, gdzie dominuje tantryczna odmiana buddyzmu, Mahayana), gdzie podobno najbardziej nawet zblazowani i bywali w świecie podróżnicy wyzbywają się cynizmu.

Klasztor w Bhutanie
5. W oryginale: Who do you have a crush on? Kto ci się podoba/w kim się platonicznie podkochujesz?

Jak wspominałam ostatnio, kobiety często podkochują się w bohaterach powieści, i ja nie jestem wyjątkiem: zarówno Mr Darcy, jak i Rhett Butler są zawsze "do usług", jak na prawdziwych dżentelmenów przystało. Timothy Olyphant aka Raylan Givens w doskonałym serialu Justified.
Timothy Olyphant
Idris Elba. Michael Chabon. Michael Fassbender. Więcej grzechów nie pamiętam.

6. Gdybyś rządziła swym krajem, co byś zrobiła?

Uff, od czego zacząć?! Na pewno chciałabym zreformować edukację: obecny system jest w dużej mierze odpowiedzialny za głębokie podziały w tutejszym wciąż klasowo podzielonym społeczeństwie, bo zamiast je niwelować, jeszcze je umacnia. Niedawne zamieszki mają źródło m.in. w tym, że w biednych dzielnicach szkoły są często kiepskie. Tym samym osoby już na starcie pokrzywdzone nie mają żadnych szans na wyrwanie się z kręgu ubóstwa, i to nawet wtedy, gdy są zdolne i chcą się uczyć - Anglia ma najbardziej zróżnicowane pod względem poziomu szkoły podstawowe i średnie w Europie, jeśli nie na świecie: od doskonałych, z których uczniowie trafiają potem do najlepszych uczelni świata, po tak złe, że nastolatki je kończące to pół - analfabeci. W Polsce też zainwestowałabym w edukację - ale za to w tę uniwersytecką, bo wystarczy spojrzeć na listę 100 najlepszych uczelni świata, by przekonać się, że potęgą pod tym względem nie jesteśmy.
Mniej poważnie: 10 Downing Street miałoby zawsze zapas tego, co dla sieci Waitrose przygotowuje Heston Blumenthal. Minionego lata objadałam się jego Salted Caramel Popcorn Ice- Cream (lody o smaku popcornu o smaku słonego karmelu).

7. Gdybyś mogła spędzić jeden dzień w czyimś ciele, kogo byś wybrała?

Annę Wintour, szefową amerykańskiego Vogue. Nie żebym była żądna władzy, ale wspaniale byłoby się przekonać, jak to jest być jedną z najbardziej wpływowych kobiet świata, dla której wszyscy tańczą tak, jak ona im zagra *mrugam*. No i poza tym spędziłabym cały dzień na pogawędkach z Karlem i innymi projektantami, może nawet zadzwoniłabym do Michelle O.  i odwiedziła Marca J. w jego studio, na lunch zaś wybrałabym się z Tomem F.
Mogę chociaż ją podejrzeć przy pracy - film dokumentalny The September Issue,  polecam

20/05/2011

Wiosenna moda cz.IV - 10 key pieces

W części czwartej miało być o latach 30. - ale na to, by ten trend się w pełni rozkręcił musimy jeszcze poczekać, najpewniej do premiery filmu W.E., zatem dziś podsumuję już wszystkie wiosenno - letnie trendy dekalogiem tzw. must haves obecnego sezonu, choć pewnie powinnam pisać o d.pie..., nie, nie Maryni, lecz Pippy M (zwanej też P-Middy), bo wszyscy, ale to wszyscy o niej piszą *mrugam* i jak tak dalej pójdzie niedługo jej pupa dostanie propozycję sędziowania w programie pokroju Idol czy inną, równie lukratywną ofertę.
1. Bright here, bright now! Na pierwszym miejscu: coś w jaskrawym kolorze, najlepiej spodnie, wąskie i przykrótkie (długości 7/8), albo szerokie, w stylu lat 70. Bardzo modne są też kolorowe dżinsy - dżinsy - rurki marki Ksubi w jaskrawych odcieniach sprzedają się znakomicie, mimo wysokiej ceny. Neonowe kolory nosimy na dwa sposoby: albo z neutralną, często białą lub kremową górą (dołem), albo z innym jaskrawym kolorem (colour blocking).


Modne są też jaskrawe torebki - ta tornistrowa torebka jest marki Cambridge Satchel Company. Torebki tej jeszcze do niedawna małej i nieznanej firmy, dostępne w wielu kolorach i rozmiarach, są przebojem wśród tutejszych faszonistek
Zdjęcie z najnowszej kolekcji Topshop

2. Delightful denim. Jak ludzie żyli bez dżinsów?! W tym sezonie choć jedna nowo zakupiona rzecz musi być z tkaniny dżinsowej, i musi być zgodna z trendem na lata 70. - a zatem dzwony albo szmizjerka czy inna sukienka, albo stara dobra kurtka.

Alessandra Ambrosio w szmizjerce Genetic Denim


Elle Macpherson w dzwonach Stella McCartney. Elle mogła sobie odpuścić burzę loków, bo wygląda jak zbieg z planu Aniołków Charliego - dowód, że trendów nie należy trzymać się zbyt kurczowo
3. Hello Tiger! Pasy i paski, zarówno tradycyjne "bretońskie", jak i wielokolorowe, to kolejny must, który zawdzięczamy Miucci P. i Marcowi J. Kiedy pisałam niedawno o paskach i wybierałam ciuchy i dodatki do ilustracji, mogłam przebierać, bo jest tego na kopy, także w ofercie polskich marek.
Michelle O. w sukience Marc by Marc Jacobs
Wersja dla mas River Island
Cameron Diaz
Torebka Prady - widziałam już kilka udanych kopii (nie podróbek, lecz homages),  przede wszystkim w River Island i Karen Millen (dostępne w Asos)
4. Pas de bourree, czyli trend baletowy, zapewne jeden z tych, który w Pl przyjmie się z oporami, jeśli w ogóle. Plisowane, szyfonowe spódnice lub doły sukienek to trend zainspirowany wiadomym filmem, i w UK gorliwie naśladowany.
Pokazywana już przeze mnie spódnica Whistles   (ja mam wersję midi)
Spódnica Mango - te spódnice są częściej pastelowe
A zaczęło się od takich spódnic Dolce & Gabbana (no i filmu)
5. Blooming lovely, czyli kwiaty. Sukienka w kwiaty, lub tylko dodatek - wybór należy do Ciebie.

Sukienka Mango. Sukienka o takim fasonie to po angielsku prom dress

Kopertówka - imienniczka Dolce & Gabbana - ten model nosi nazwę... Ania. Zauważcie też koszulę, bo...
6. ... koszule to kolejny must - have. Szczególnie dostępne w kilkudziesięciu wersjach piękne bluzki koszulowe marki Equipment, ale brytyjskie marki masowe mają już swoje wersje.
Carine Roitfeld w koszuli Equipment - raczej za nią nie zapłaciła, bo firma należy do jej męża
7. Get Shorty! Obawiam się, że spodenki vel szorty są nadal en vogue, także w wersji wieczorowej.
Rachel Bilson, Alexa Chung, Olivia Palermo
8...i jak widać powyżej, także blezery - a te, w przeciwieństwie do spodenek, to łatwy i miły memu sercu trend.Warto dodać do garderoby blezer kolorowy lub pastelowy, bo założę się, że macie żakiety, ale w nieśmiertelnej czerni lub zgaszonych, ciemnych kolorach.
Fanki Gwyneth pewnie już to widziały -sukienka w drobne kwiaty + blezer. W innej stylizacji tę sukienkę połączono z kardiganem w paski i sandałami w zwierzęce cętki

9. Nights in white satin. Bardzo dużo było bieli na przeróżnych czerwonych dywanach. No i dobrze, bo to kolor bardzo kojarzący się z latem, a przez to, że "trudny" i niepraktyczny, mający aurę luksusu.
Sukienka z ekologicznej kolekcji Pure Threads, zaprojektowanej przez Albertę Ferretti do spółki z Emmą Watson (Hermioną)
Halle Berry

10. I wreszcie... koronka. Koronkowe sukienki, bluzki, spódnice...Bardzo, bardzo na czasie.
O jeszcze jednym trendzie, na grochy i groszki, napiszę osobno.

06/04/2009

Michelle, ma belle

Bardzo żałuję, że nie kupiłam jakiś rok temu bluzki jednej z moich ulubionych spośród odzieżowych marek organicznych i fairtrade, People Tree. A to dlatego, że bluzkę tę zaprojektował dla People Tree mało wtedy znany projektant tajskiego pochodzenia Thakoon. Ta bluzka, biała, o bardzo szerokich rękawach - oryginalna wariacja na temat nieśmiertelnej, uwiecznionej przez Agnieszkę Osiecką, białej bluzki - była nawet na wyprzedaży! Teraz mogę pluć sobie w brodę, ale kto przewidziałby wtedy, że sława Thakoona Panichgula w ciągu zaledwie paru tygodni sięgnie stratosfery, i to za sprawą czarnoskórej Pierwszej Damy?
Michelle Obama ma szansę by stać się pierwszą First Lady, której wpływ na modę i styl w Ameryce będzie równie duży, jaki swego czasu wywierała legendarna Jackie Kennedy. Wprawdzie Michelle nie interesuje się modą w takim stopniu, jak Jackie (dla której moda a także wystrój wnętrz były życiową pasją), ale już widać, że ma instynktowne wyczucie stylu, i wie, w czym jej dobrze. Jej atuty to wysoki wzrost i pięknie wyrzeźbione ramiona, na opisy których już ścięto niejeden las. Dlatego Michelle wybiera fasony, które eksponują zarówno długie nogi, jak i odsłaniają ramiona, a przy tym maskują biodra, które, jak sama przyznaje, są jej słabym punktem.
Michelle często pojawia się w prostych sukienkach bez rękawów (zwane po ang. shift dress), lub sutych spódnicach, ściągniętych w talii i maskujących biodra. Jako Afro-Amerykanka, może pozwolić sobie na soczyste kolory - pistacjową zieleń czy fuksję, słoneczną żółć i szkarłat.
Michelle przeszła zwycięsko prawdziwy chrzest bojowy, jakim dla każdej żony prezydenta czy premiera jest zmierzenie się z Carlą Bruni - Sarkozy. Niewiele żon może wpisać do CV "była supermodelka" ani też mieszka w kraju, gdzie haute couture to narodowa chluba, i gdzie siedziby swe mają największe domy mody (Carlę Bruni głównie ubiera Dior). Dzięki swej karierze na świeczniku mody Carla ma też garderobę pełną bezcennych skarbów vintage. A jednak Michelle nie wyglądała przy niej jak uboga krewna, co się zdarzyło już innym (biedna Sarah Brown) lecz bardzo chic.
It is official: Michelle is already a fashion icon.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails