World Book Night to z kolei noc (no i dzień), kiedy kładzie się nacisk na propagowanie czytelnictwa wśród dorosłych. Jak pisałam, byłam jedną z armii 80 tysięcy wolontariuszy, którzy rozdawali tego dnia darmowe książki. To było wspaniale uczucie, wręczać książkę, o której wiem, że jest jedną z najbliższych sercom Brytyjek, w zamian za uśmiech i miłe słowa. W sumie rozdano niemal 2 mln książek - ponad 600 tys. poszło bowiem bezpośrednio do miejsc, gdzie są ludzie, którzy często w ogóle nie czytają, a nawet nie potrafią czytać, takich jak więzienia.
Jeśli o mnie chodzi, propagowania czytelnictwa nigdy za wiele, rozdzielmy więc te dwie okazje, i cieszmy się, że mamy dwie daty, a nie jedną. Polscy wydawcy i księgarze niech dołączą do tych z innych krajów, i szerzą wiedzę o obu wydarzeniach.
![]() |
| Penguin Donkey - mebel specjalnie zaprojektowany w 1939 roku dla wydawnictwa Penguin, nadal w produkcji |
Drugie potwierdzenie znalazłam w niedawno wydanej książce pt. Dangerous Women, czymś w rodzaju słowniko - poradnika dla kobiet (całkiem niezłego) - z tyłu znajduje się lista książek, które 3 autorki uznają za kanon współczesnej Brytyjki, i I Capture the Castle tam figuruje.
Bardzo dziękuję za wszystkie Wasze opowieści o lekturach nastolęctwa. Wybór był bardzo trudny (najchętniej wysłałabym książki wszystkim), ale ostatecznie egzemplarze I Capture the Castle poszybują do...
Mewiny i Dragonfly!
Mewina napisała: "Od dwóch dni myślę, co było książką mojego "nastolęctwa".
Najpierw w przegródkach pamięci pojawiły się książki pożniejszego dzieciństwa ("Opowieść o cebulku" Rodariego i "Bez rodziny" Malote'a, obie czytane bardzo często, dziś już nie wiem, dlaczego akurat te. Choć ta pierwsza to świetna opowięśc o tyranii.).
Ale książką "nastolatkową", która zmieniła się w książkę na chandrę i stany chorobopodobne, jest "Opium w rosole". Pewnie dlatego, że nadal lubię siąść w czyjejś kuchni lub posadzić kogoś w swojej i ogrzać się ciepłem rozmowy nieśpiesznej. I nakarmić kogoś krupnikiem. Może dlatego, że ten świat niezbyt bogaty, ale nie ubogi, jest mi bliski. Może dlatego, że jestem w wieku Gieniusi, a marzyłam, żeby zostać Kreską. Szyłam i farbowałam ciuchy, torebki, dziergałam kilometrowe szaliki. I marzyłam o "nie-tombaku":). I słuchałam Mozarta.
Ciepło myślę o sobie lata temu.
Dziękuję za obudzenie wspomnień i inspiracje."
Dragonfly napisała: "Emilka ze Srebrnego Nowiu" L.M. Montgomery. Cała trylogia. O ile słodkiej Ani w wieku nastoletnim nie dało się już znieść, o tyle do Emilki wracam co jakiś czas. Obie postaci są jak awers i rewers. Seria o Emilce jest wymowniejsza w tonie, poważniejsza, bohaterka nie przeżywa ekstazy z powodu każdego kwiatka. Im starsza, tym bardziej mroczna, a wymowa serii wręcz depresyjna. Nawet nie bardzo rozumiałam tę depresję jako młoda dziewczyna. Teraz tak. To alter ego samej autorki - jedyna taka postać w twórczości Maud."
Mewino, proszę o adres, mój email w profilu. Kasiu, Twój adres mam.
Serdecznie dziękuję wszystkim Wam, które wzięły udział, i do następnego konkursu!












