Zanim serial Downton Abbey na wieki zmienił w zbiorowej świadomości widzów siedzibę słynnego rodu Carnarvon, Highclere Castle, w domostwo fikcyjnej rodziny Grantham, odwiedzali ją głównie tubylcy - amatorzy arystokratycznych rezydencji i ogrodów, oraz egiptofile. Kilka lat temu wybrali się tam nasi przyjaciele - to tylko 30-45 min. samochodem z Winchesteru (choć w serialu Downton umiejscowiono w Yorkshire) - i zwiedzali w leniwym tempie, nietrapieni tłumami emerytów, ekip telewizyjnych z całego świata oraz obowiązkowych Japończyków i Amerykanów. Zjedli nawet obiad w małej kantynie (nie stojąc przedtem w kolejce, jak my), a przy sąsiednim stoliku siedziała Lady Almina, obecna pani na Highclere. Fast forward do wiosny 2012, i nie tylko musiałam zamówić bilety na kwietniową wizytę w lutym (w którym to miesiącu Highclere Castle dołączył wreszcie do nas żyjących w XXI wieku, i umożliwił ich kupno online), ale także dzieliłam zamek z wszystkimi wyżej wymienionymi, przy czym miażdżąca większość zwiedzających miała powyżej 60 lat. Jak jednak widać na zdjęciach, we wspaniałych ogrodach wokół pałacu można było znaleźć spore połacie nieusiane staruszkami.
Highclere Castle pozostaje prywatną własnością rodu Carnarvon, i dlatego, w odróżnieniu od arystokratycznych siedzib zarządzanych przez National Trust, nie tylko nie jest otwarty codziennie, lecz zamknięty przez dużą część roku - stąd bilety na zwiedzanie w dni, kiedy jest otwarty, trzeba rezerwować, i to najlepiej z dużym wyprzedzeniem. Bilety są drogie - utrzymanie takiej posiadłości kosztuje bajońskie sumy, i lordostwo Carnarvon, jako właściciele, muszą wszystko finansować z własnej kieszeni - choć są trzy rodzaje biletów: najtańszy daje wstęp na teren ogrodów, za wstęp do środka pałacu i wystawy o znalezisku grobowca Tutenchamona płaci się osobno. Polecam jednak BARDZO wykosztowanie się na najdroższy bilet, bowiem zarówno wnętrza, jak i wystawa są tego warte. Można też zamek wynająć na wesele lub inne przyjęcie - nawet nie chcę myśleć, ile to kosztuje, ale takich imprez odbywa się wcale niemało. W środku nie wolno robić zdjęć, więc nie mogę Wam niestety pokazać np. sypialni Lady Sybil (z tabliczką "Lady Sybil's Bedroom"na biurku), poniżej zdjęcie z serialu, z jadalni, ze wspaniałym portretem mojego ulubionego angielskiego króla, Charlesa II, w tle - mogę potwierdzić, że jadalnia w rzeczywistości wygląda tak, jak w serialu, jedyna różnica to obrus i zastawa:
Fankom serialu nie muszę opisywać dreszczyku podniecenia, z jakim zaglądałam do kolejnych pomieszczeń, pokazywanych na ekranie. Muszę w tym miejscu dodać jednak, że wystawa egiptologiczna, choć dla większości zwiedzających to obecnie wisienka na torcie, jest także hipnotyzująco doskonała. Oczywiście maska pośmiertna i inne eksponaty to kopie - oryginały, co słuszne, znajdują się w Kairze - ale znajdująca się w ciemnej piwnicy pod pałacem wystawa, umiejętnie zaaranżowana, naprawdę pobudza wyobraźnię i pozwala na chwilę wcielić się w skórę Lorda Carnarvona i Howarda Cartera - odkrywców grobowca faraona Tutenchamona.
![]() |
| Tędy do Tajemniczego Ogrodu (ogrodzona murem część ogrodów nosi nazwę The Secret Garden) |
* Co to jest "weekend"? to jedna z najzabawniejszych kwestii wypowiedzianych przez Dowager Duchess, Lady Grantham, którą gra kolejny "skarb narodowy", Maggie Smith.
** Jw.
Zdjęcia: 1, 3, 5-7, 11-14 - moje, reszta - z sieci.









































