W tytule typowy niskich lotów żarcik wyciągnięty z
Christmas Cracker'a - w Polsce dzielimy się opłatkiem, tu - dwie osoby ciągną za swój koniec crackera, który zawiera żarcik, papierową koronę i prezencik, zwykle śmieciowy, choć domy towarowe, takie jak Selfridges, sprzedają wersje luksusowe, np. Lancome - w środku takiego crackera są miniaturki perfum i kosmetyków tej marki. Ten sam dom towarowy sprzedaje też bestsellerowy Lancome Advent Calendar (bo kto powiedział, że kalendarze adwentowe są tylko dla dzieci?) - za każdym okienkiem kryje się miniaturka, i to nie tylko produktów tej marki, ale także kilku innych, np. Shu Uemura i Giorgio Armani (obie marki, szczególnie Armani, należą do moich ulubionych).
 |
| Nicholas w koronie z Christmas Cracker, jedzący ziemniaka pieczonego w gęsim tłuszczu (jak zawsze niemal wszystkie potrawy M przygotował korzystając z przepisów Nigelli). W tle nasze Christmas Card "tree" |
 |
| Brukselka z kasztanami i chorizo (powinna być pancetta, ale zapomnieliśmy kupić, a chorizo znakomicie ją zastąpiło). Obok Christmas Cracker |
 |
| Brukselkową "łodygę"(?) daliśmy Edisonowi do zabawy |
Wybaczcie, że nie zdążyłam tu z życzeniami. Mam nadzieję, że święta upłynęły Wam radośnie i w zdrowiu i dziękuję serdecznie za wszystkie prezenty, kartki i życzenia. Nasze święta takie były, a spędziliśmy je w dużej mierze z przyjaciółmi. W tym roku Boże Narodzenie było typowe dla Południa Anglii, a więc niebiałe.
 |
| Mój Christmas Pudding na etapie przygotowania |
Spośród ton pysznego jedzenia, jakie pochłonęliśmy (świąteczna żarłoczność poprzedzona była wyrzeczeniami diety, o którym to ataku niepoczytalności kiedy indziej) wyróżniam kupne, ale Hestonowe ciasto -
Spiced Popping Candy Cake. Na bazie z orzeszków laskowych i
shortbread (maślanych ciastek, typowych dla Szkocji) umieszczono czekoladowo - pomarańczową masę
ganache. Tym, co je wyróżnia i zapewnia tzw.
wow factor, jest posypka z
popping candy, czyli "strzelających" słodyczy, i płatków złota (
tu jest przepis, jeśli chcecie odtworzyć pomysł Hestona). I tak oto drogie i dekadenckie ciasto szefa - celebryty przywołało wspomnienie zgrzebno - przaśnych czasów dzieciństwa za komuny, kiedy takie efekty zapewnialiśmy sobie liżąc oranżadki w proszku...
A już w styczniu nowa seria Hestona w TV, w której będzie nas uczyć jak gotować jak on w zwykłej kuchni -
can't wait!
W Waitrose można kupić także
popping candy:
 |
| W tym roku zarówno nasze drzewko, jak i papier prezentowy, były częściowo w stylu skandynawskim - czyli dużo czerwonych reniferów i serc - plecione ozdoby w kształcie serca, tzw. Julehjearten, to duńska tradycja Bożonarodzeniowa |
 |
| Udekorowany świątecznie dom w Danii - jakże chciałabym, by 2012 zbliżył mnie do realizacji marzenia o takim domu... |
Oprócz rozkoszy podniebienia i spotkań z przyjaciółmi, jak zawsze największą dla nas przyjemnością świąt są
Christmas Specials, czyli specjalne programy telewizyjne, m.in. animacja
The Gruffalo's Child i Downton Abbey Christmas Special (polecam recenzję na
polskim blogu Rusty Angel, choć diametralnie nie zgadzam się z autorką nt. Richarda) - przy okazji: nie byłam jednak w Highclere Castle na kiermaszu, i jestem zbyt zła, by wyjaśniać, dlaczego - ale będę tam w kwietniu, obiecuję.
Przyszły rok to 200 rocznica urodzin Dickensa - który notabene ukształtował tradycje świąteczne w Anglii w tak wielkim stopniu, że mówi się o nim, iż "wynalazł" Boże Narodzenie (
invented Christmas) i będzie się w związku z tym wiele działo (już ukazały się dwie nowe, znakomite biografie) - wczoraj pokazano pierwszy odcinek
Great Expectations, z aktorem o urodzie Adonisa w roli głównej - doskonała adaptacja, bardzo polecam, i nie tylko dla Douglasa Booth'a *mrugam*. Więcej w moim podsumowaniu 2011 roku w TV, które, podobnie jak filmowe, mam nadzieję jeszcze tu napisać przed 1 stycznia, a na razie uraczam Was zdjęciem Douglasa: