
Zawody jeździeckie w Ascot to snobistyczna impreza, sama zresztą nazwa: Royal Ascot (Królewskie Ascot) i obecność królowej a także wielu innych członków rodziny panującej sprawia, iż wciąż jeszcze te zawody otacza aura ekskluzywności, choć w ostatnich latach prasa lamentuje, że organizatorzy wpuszczają motłoch.
Nie miałam jeszcze okazji sprawdzić na własną rękę, czy rzeczywiście obecność "chołoty" psuje atmosferę, zawsze
jednak z przyjemnością oglądam zdjęcia z Ladies Day (Dzień Dam). To ten dzień zawodów, gdy panie muszą założyć najbardziej wymyślne kapelusze (nakrycie głowy jest obowiązkowe, bez kapelusza lub fascynatora żadna "dama" nie zostanie wpuszczona) i tradycyjnie prześcigają się w tym, której kapelusz zdobędzie miano najbardziej zwariowanego. Co roku renomowani kapelusznicy tworzą zatem kreacje w kształcie tortu, instrumentu muzycznego, gniazda, czy pucharka z lodami, nad którym unoszą się motyle.
W tym roku jednym z najczęściej fotografowanych i komentowanych był kapelusz Po

Nie wszystkie kapelusze są "zakręcone", niektóre są po prostu piękne, jak kreacje najsłynniejszego kapelusznika ostatniej dekady, Philipa Treacy.
Ale są one w mniejszości - na Ladies Day im kapelusz większy i bardziej oryginalny, tym lepszy.



No comments:
Post a Comment
Kłaniam się!