12/08/2012

Oh, Danny Boy(le)...

Nie wiem, czy Danny Boyle i jego scenarzysta, Frank Cotrell Boyce, tworząc koncepcję Ceremonii Otwarcia Igrzysk otworzyli parę słowników na  B, i zaczerpnęli inspirację tylko z haseł na tę literę - bukoliczna angielska wieś, Brunel, Branagh, Bond, Mr Bean, Beatles, Bee Gees, Blur, Bonkers (piosenka Dizze Rascala i przymiotnik, jakim wielu komentatorów określiło Ceremonię, dodając brilliantly - brilliantly bonkers*, czyli genialnie odjechana) a najbardziej, oczywiście, British. I niech się Chiny schowają, co to był za show, co za wzruszenie, co za perfekcyjne ujęcie w tak krótkim czasie esencji tych Wysp! Jakże byłam dumna z mojej adoptowanej ojczyzny, jak szlachetnie i nie pompatycznie Boyle potrafił pokazać, że żaden inny kraj tak nie wpłynął na losy świata (Rewolucja Przemysłowa, sufrażystki, wynalazcy, naukowcy) a przede wszystkim nie dał tyle światu w każdej niemal dziedzinie kultury, co ten, obfitujący w ekscentryków i geniuszy, z których wielu było ekscentrykami.
O ile pozbawieni poczucia humoru i subtelności Chińczycy pokazali światu, że nim rządzą (niestety), to Boyle & Co wydestylowali to, co najlepsze i tak mi bliskie: brytyjski humor, osobliwość, ekscentryczność, dynamizm, kreatywność. Przesłanie było wyraźne: straciliśmy Imperium, ekonomia leży, ale żadna inna niewielka wyspa nie wydała tylu mistrzów słowa,  tylu pisarzy dziecięcych, tylu muzyków i gatunków muzyki współczesnej, tylu wynalazców i inżynierów, tyle kultowych postaci popkultury, tylu komików, a co za tym idzie, nie zafundowała ludziom wielu, wielu godzin serdecznego śmiechu, co Wielka Brytania. A teraz, gdy Igrzyska zbliżają się ku końcowi, wiemy również, że zdobyła też najwięcej złotych medali w przeliczeniu na liczbę mieszkańców**. O tym, że jest kolebką wielu sportów, które są dziś częścią Igrzysk, wspomniano, ale moim zdaniem niedostatecznie.

Marina Hyde napisała w Guardianie, że to był  show tak brytyjski, jak Marmite czy węgorze w galarecie, a więc niestrawny, poza Bondem i Fasolą, dla reszty świata - przy czym pisała to w tonie uniesienia i dumy. I dodała, że to niesamowite, iż państwo tak hilariously bonkers (znowu to słowo!) ma broń nuklearną.(Użyła też najlepszego neologizmu, nie tylko AD 2012, ale może ostatnich 5 lat - nazwała obecnych na otwarciu przedstawicieli światowej elity arseoisie).
Ja konsumuję kulturę brytyjską od tak dawna i tak zachłannie, że żadne odniesienie, żaden topos nie był dla mnie nieprzejrzysty, ale jestem ciekawa, czy ona ma wg Was rację? Moim zdaniem nie - to pierwsza Olimpiada, w której społecznościowe media, przede wszystkim Twitter, grają tak olbrzymią rolę, a te same media czynią tutejszą kulturę bardziej przystępną, i nie wierzę, że nie-Brytyjczycy załapali tylko te dwa z największych eksportowych przebojów.
Jeśli na siłę musiałabym znaleźć "ale", to zabrakło mody, ale wszak za parę godzin Ceremonia Zamknięcia, i chodzą słuchy, że podkreśli wkład WB w modę i muzykę. Bardzo chciałabym, by potwierdziła się też trudna do uwierzenia plotka, że wystąpi jedna z moich ulubionych wokalistek, bardzo angielska, cudownie ekscentryczna Kate Bush - ale skoro królowa może skoczyć ze spadochronem, to wszystko może się zdarzyć. Tak jak i to, że osoba, której ulubiona dyscyplina sportowa to leżenie z książką na kanapie, nie tylko będzie oglądać niejeden ważny dla Team GB moment (oraz, jak każdy tutaj, Bolta), ale także wzruszy się niemal za każdym razem.
Sport to nie tylko rywalizacja, ale także gloryfikacja możliwości i harmonii ludzkiego ciała, zatem na koniec uznawany za jednego z najprzystojniejszych sportowców Olimpiady francuski pływak Camille Lacourt.






*Samo to słowo jest bardzo British English, i nie sądzę, by pojawiło się w tekście Jay-Z czy Eminema.

** Na co idą w Pl pieniądze z państwowej loterii? Jaka część przeznaczana jest na sport  i dobroczynność? Pytam, bo ogromny sukces WB to w dużej mierze efekt włożonych w sport pieniędzy, które pochodzą w sporej części z brytyjskiej National Lottery. Z hazardu i "podatku od głupoty" finansuje się też masę innych dobroczynnych projektów, i jest to namacalne - nawet w mojej wsi nowy plac zabaw częściowo sfinansowano z loterii. Podobnie jak w przypadku zabytków, zarządzanych i finansowanych przez prywatne organizacje, takie jak National Trust, także sport jest tu w dużej mierze finansowany z innych, niż budżet centralny, środków - tymczasem w Pl, mam wrażenie, wciąż, po tylu latach, oczekuje się w pierwszym rzędzie pieniędzy od państwa - świadczy też o tym typowa riposta Polaka "Coś (tu wstawić) nie może być osiągnięte u nas, a w UK tak, bo Wielka Brytania jest bogata, a Polska nie." Tylko że tu bardzo wiele się osiąga bez sięgania do państwowej kiesy.

19 comments:

  1. Podzielam absolutnie Twoje zdanie o ceremonii otwarcia i teraz z niecierpliwością czekam na uroczyste zamknięcie igrzysk. I w sumie chyba trochę prawdy jest w stwierdzeniu, że poza Anglią symbolika otwarcia mogła nie być w pełni zrozumiała, sama (namiętna brytofilka) śmiałam się z nieporadnych komentarzy serwowanych nam przez polską TVP. Tylko że nie widzę w tym nic złego, Anglicy po prostu po raz kolejny pokazali, że nie za bardzo ich obchodzi, co o nich sądzi banda cudzoziemców. I dobrze, to było moim zdaniem bardzo angielskie. :)

    Odnośnie nakładów na sport, myślę, że w Polsce największym problemem jest skamieniałość świata działaczy - są nie do ruszenia, czego najlepszym przykładem są kolejne gigantyczne afery w Związku Piłki Nożnej, które w żadne sposób nie zagrażają pozycji kilku betonowych prezesów i dyrektorów. Wszyscy mówią, że trzeba tam zrobić porządek a od ponad dwudziestu lat nikomu się nie udało, sami sportowcy zaś robią zwykle dobrą minę do złej gry. Tutaj najbardziej widać kompletną nieporadność naszego systemu i potężne kolesiostwo, które rządzi wszystkim.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Niestety Ceremonia Zamknięcia nie była już tak spektakularna, ale i tak niezła, no a Paraolimpiada jeszcze potwierdziła klasę Brytyjczyków - zresztą to oni ją wymyślili, w 1948 roku.

      Delete
  2. Ja byłam (jestem) absolutnie zakochana w tej ceremonii (choć zgadzam się z opiniami, że dla osób nie interesujących się bardziej brytyjską kulturą mogła być ciężka "do ogarnięcia"), Boyle po raz kolejny udowodnił że zasługuje na moje ciepłe uczucia. Fantastyczny był komentarz (bodajże z Twittera) na który wpadłam, że to (otwarcie) mogłoby być jeszcze bardziej brytyjskie tylko wówczas, gdyby na koniec wypowiedziano wojnę Francji:D. I ciągle nie mogę przebaczyć, że w TVP nałożyli lektora na Branagha czytającego Szekspira, toż to prawie profanacja była...;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maqda,

      dzięki, Twitter jak zawsze niezawodny:-) Z tym lektorem to ja już naprawdę nie rozumiem - pół biedy w czasie ceremonii na żywo, ale w filmach, serialach etc to zbrodnia. W Skandynawii chyba nigdy nie było lektora, wszyscy są przyzwyczajeni do napisów, i Duńczycy mówili mi, że to jeden z powodów, dzięki którym wszyscy znają tam angielski, i często niemiecki lub inny język.

      Delete
  3. Strasznie, strasznie podoba mi się tytuł tego posta!

    ReplyDelete
  4. U nas grami zajmuje się Totalizator Sportowy i tak, idzie to na sport. Ale po Olimpiadzie też uważam Brytyjczyków za najwspanialszy naród świata, zrobili to cudownie, tylko mam wrażenie (na podstawie komentarzy w prasie) że ceremonii otwarcia nie zrozumieli Amerykanie:D Chyba nie rozumieją ekscentryczności, mam wrażenie. W Europie chyba nie było problemów :) Taka szkoda, że to już koniec.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Też mi się mgliście kojarzyło, że jakieś pieniądze idą na sport - ale tu firma obsługująca Loterię, Camelot, robi świetny PR wokół tego, poza tym jest to bardzo przejrzyste, wiadomo, kto, kiedy i jakie pieniądze dostał, a w Pl to ja nigdy nic na ten temat nie czytałam/słyszałam... Nie mówiąc o tym, że to są naprawdę ogromne pieniądze tutaj, i finansują projekty przeróżne, nie tylko sportowe - nic nie wiem o tym, jak to wygląda w Pl.

      Delete
  5. Oj cieszę się, że napisałaś tego posta bo i mnie ceremonia baaaaaaardzo się podobała. Byłam totalnie 'gobsmacked' :) Ciekawi mnie właśnie jak taką ceremonię odebrali na przykład Polacy, którzy nie mieszkają tutaj i niewiele o Anglii wiedzą. Niestety, moje percepcja była już bardzo skrzywiona w stronę Anglii :). Ja również byłam bardzo dumna z mojej adoptowanej ojczyzny (po moich ostatnich doświadczeniach w ambasadzie Amerykańskiej to się nawet zastanawiam nad przyjęciem tutejszego obywatelstwa).

    ReplyDelete
    Replies
    1. No tak, brak konieczności stania po wizę amerykańską to też dla mnie główna motywacja, pomijając już bardzo wątpliwą przyjemność, jaką są wizyty w polskim konsulacie (jestem świeżo po dwóch, szkoda gadać). Tylko chwilowo nie mam 900 funtów, które obywatelstwo niestety kosztuje (skądś trzeba brać pieniądze na Border Agency, prawda?).
      Cieszę się, że i Tobie tak podobała się Opening Ceremony.

      Delete
  6. To ja łyżkę dziegciu ;)

    Jak wiesz, mnie się nie bardzo podobała ceremonia otwarcia - była za długa, za rozwlekła i chwilami po prostu ... nudna. Fantastyczna była część o literaturze dziecięcej, część muzyczna też, Craiga uwielbiam, więc i akcja z Bondem podobała mi się bardzo. Piękne było też zapalenie znicza.
    A, i jeszcze podobało mi się, jak się te kominy podnosiły - to było niesamowite!
    Ceremonii zamknięcia widziałam tylko kawałek (czy Kate Bush wystąpiła?), ale i przy jednej i przy drugiej ceremonii było niestety nawet nie złe, ale fatalne nagłośnienie - nie mam pojęcia jak to mogli znieść ludzie na stadionie (chyba, że byli tak zaaferowani samym "tambyciem", że nie zwracali na to uwagi;) )

    A, i do organizacji ogólnie to parę zastrzeżeń by się znalazło, ale przy tak wielkiej imprezie różne takie rzeczy uchodzą ;)

    Nie dziwię Ci się wcale, że spędzałaś czas przed telewizorem, dla mnie to już druga impreza sportowa w tym roku, gdzie właściwie prawie cały czas śledziłam wszelkie relacje, a co się dało, to oglądałam na żywo (pierwszą było oczywiście EURO2012 w Polsce i na Ukrainie, gdzie przegapiłam chyba tylko ze 3 mecze :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nudna?! Dla mnie definicja nudy, jeśli chodzi o takie widowiska, to kwestia tego, czy można by wyciąć część, i widowisko by na tym zyskało. I odpowiedź w tym przypadku brzmi - wycięcie nawet jednej minuty nie uczyniłoby Ceremonii lepszą, ani bardziej spójną, a wręcz zagroziłoby integralności wizji Boyle'a. Co do nagłośnienia - nie wiem, u nas wszystko było OK, nikt nie narzekał, wręcz przeciwnie. A już co do oświetlenia - projektanta tegoż okrzyknięto geniuszem.
      Euro nie oglądałam wcale, bo oboje z M nie znosimy piłki nożnej.

      Delete
    2. Aniu - jeśli chodzi o nagłośnienie to w TV u nas też było ok, ale jak puszczali sygnał telewizyjny, jak szło jakby z kamery z płyty, wtedy było słychać echa i nakładające się dźwięki z różnych części stadionu - a dostawaliśmy to, co nam Anglicy dawali, więc to nie wina naszej TV ;)

      A co do Euro - u nas bardzo wiele osób też myślało, że nie znosi piłki nożnej przed tą imprezą, potem jednak ta świetna i radosna atmosfera towarzysząca tak się udzielała, że miłośnikami została większość :)

      Delete
  7. Zastanawiałam się, czy napiszesz o Olimpiadzie (choć brak stosownej notki wydawał się niemożliwością ;) ).

    Mnie ceremonia otwarcia podobała się bardzo - rozwlekłość uznałam za zrozumiałą przy taakiej liczbie państw uczestniczących i w zawodach, i w defiladzie. Jednak wszystko, co nie dotyczyło spraw stricte sportowych, było zrobione ciekawie i z nie-ostentacyjnym przepychem. :) Czy coś było szczególnie niezrozumiałe? Nie sądzę. Dlaczego bajki? Dlaczego w części o muzyce pojawiła się rodzina wieloetniczna? Dlaczego Branagh z "Burzą"? Dla mnie to było oczywiste - a nie uważam siebie za jakąś szczególną brytofilkę. :)

    Za to potwierdzam irytację złotymi myślami polskich komentatorów. ;) Choć to nic nowego; rodzimi komentatorzy sportowi znani są z tego, że mówią zbyt dużo, co tylko z pozoru brzmi jak zarzut kuriozalny. Mielą ozorami nawet wtedy, kiedy jest to niewskazane. Podczas ceremonii otwarcia IO szczyty osiągnął p. Włodzimierz Szaranowicz, któremu królowa bezczelnie weszła w słowo, wygłaszając formułkę o rozpoczęciu igrzysk. Ale on jest twardy, on się babci nie da! :> Mam wrażenie, że ucichł dopiero dzięki interwencji kogoś innego.

    Poza tym ceremonię oglądało się naprawdę przyjemnie. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ha, ha, jakże smiała Jej Wysokość wejść WS w słowo;-) Szkoda, że wśród komentatorów byli sami sportowcy, i ani jednego anglisty; w UK też byli, ale oprócz tego znakomicie przygotowani prezenterzy, którzy prowadzili nienachalną, ale pomocną narrację.

      Delete
  8. Ceremonia otwarcia bardzo mi sie podobala, ale zgadzam sie, ze stwierdzeniem, ze jesli ktos nie jest Brytyjczykiem lub choc troche tu nie pomieszkal to momentami musial miec problemy ze zrozumieniem co autor mial na mysli.

    Jak zawsze ciekawy wpis Aniu.

    Pozdrawiam, Magda

    ReplyDelete
  9. Aniu, bardzo się cieszę, że sława Camille'a Lacourt dotarła na wyspy :) Myślałam, że pozostał lokalnym celebrytą, a zdecydowanie zasługuje przecież na międzynarodowe uznanie ;)

    Mój ukochany śledził ceremonię otwarcia i był pod wrażeniem, sama też zobaczyłam kilka migawek, które bardzo mi się podobały (m.in. lot królowej na spadochronie w towarzystwie agenta JKM i wykuwanie olimpijskich pierścieni). Gratuluję Brytyjczykom udanej imprezy!

    ReplyDelete
  10. Gdyby odniósł większy sukces sportowy, to z pewnością byłby jeszcze sławniejszy - a tak jest znany głównie z atrakcyjności;-)
    Atmosfera była (i jest) naprawdę niesamowita, Rio będzie miało naprawdę trudne zadanie, i sądząc po ich prezentacji na końcu naszych Igrzysk, nie tryskam optymizmem, to nie jest taki kulturalny powerhouse, jak UK.

    ReplyDelete

Kłaniam się!

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails