... czyli tradycyjny szybki przegląd tego, co będzie modne w nadchodzącym sezonie.
1.
Pale and interesting czyli pastele. A szczególnie odcienie znane z lodziarni - tzw.
ice cream colours: pistacjowy, miętowy, malinowy, bananowy. Mulberry nawet zacytowało ten trend dosłownie w swojej kampanii reklamowej, do której zdjęcia powstały w nadmorskim kurorcie Brighton.
 |
| Z wybiegów |
 |
| Bransoleta z pastelowych makaroników Disaya - szał makaronikowy trwa |
2.
Don't let the sun go down - żółty, od cytryny po oślepiająco słoneczny. Nie lubisz, trudno - kup chociaż pasek.
 |
| Mulberry |
 |
Blezery i rurki - w neonowych lub pastelowych odcieniach - to wiosenne must haves. Poniżej - buty Opening Ceremony
|
3. True Blue, Acid Dreams i Pretty in Pink - kobalt, limonka i róż - obok żółtego, trzy najważniejsze kolory.
 |
| Carvela |
 |
| Torebka LK Bennett, jednej z ulubionych brytyjskich marek księżnej Kate |
 |
| Jessica Chastain |
 |
| Róż, neonowa zieleń i również szalenie modna wzorzysta spódnica |
 |
| Ginnifer Goodwin w sukience Roksandy Illincic. Dostałam sukienkę tej projektantki (z tańszej linii) pod choinkę |
 |
| Sweter Alexander Wang |
 |
| Metki do bagażu Lanvin |
4.
Mary, Mary, quite contrary - błyskotliwą karierę robi Mary Kantrantzou - jej charakterystyczne wzory są masowo kopiowane. Spódnice, sukienki i spodnie w geometryczno - kwiatowo - abstrakcyjne wzory to hit.
 |
| Udana interpretacja River Island |
 |
| Leelee Sobieski i Keira Knightley w kreacjach Mary |
 |
| Mary nie jest jedyna - tu Peter Pilotto. Widziałam już kopie m.in. w Zarze i River Island |
5.
Pyjama Party - może najdziwniejszym trendem (i najwygodniejszym) jest
piżama jako ubranie - do noszenia cały dzień w domu, a spodnie piżamowe - także "między ludzi".
 |
| Kadr z filmu Brideshead Revisited (Znowu w Brideshead) |
 |
| Piżamowy trend u Stelli McCartney. Zauważcie wzór paisley |
 |
| Bottega Veneta |
Chciałabym te spodnie piżamowe (tutaj takie spodnie sprzedaje się często osobno, bez góry) z Anthropologie, ale nie wiem, czy odważyłabym się w nich wyjść na miasto - choć tu pies z kulawą nogą by się za mną nie obejrzał.
23 komentarzy:
Ach, miętowy, wczoraj poczułam gwałtowną sympatię do tego koloru, choć zwykle pastele omijam szerokim łukiem.
Uwielbiam pastele. Wreszcie wracają do łask. Różowa sukienka kielichowymi rękawami - piękna! Zazdroszczę prezentu :) I przypomniałaś mi o moim uwielbianym filmie i powieści "Brideshead Revisited". Szukałam w sieci serialu BBC, w którym gał Jeremy Irons, ale nie znalazłam w żadnym sklepie. W Wielkiej Brytanii można go kupić na DVD?
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
Całe szczęście, że jestem znana ze słabości do różu, bo to jedyne, co pasuje mi z tych propozycji na wiosnę. Nie dojrzałam jeszcze do chodzenia po mieście w piżamce, chociaż gdyby była pink, to czemu nie ;-)
Prześliczna ta różowa sukienka!
Mam piękne spodnie od piżamy z Oysho (Inditex)i powiem szczerze: tak mi się podobają, że aż mi szkoda ukrywać je w domu. Trend dla mnie jak znalazł ;).
Super kampania Mulberry. Lubię takie wesołe wiosenne kampanie, w stylu Moschino.
"Powrót do Brideshead" - książka i film - bardzo mi się podobały.
A co dla mnie? Chyba tylko trend piżamowy ;-) BTW Uniqlo w Korei ma dział Room & Inner Wear, właśnie z rzeczami piżamopodobnymi, do noszenia po domu. Bardzo wygodne, uwielbiam! W Chinach natomiast, piżama jako ubranie "na miasto"- zwykła rzecz, zwłaszcza latem i wieczorem :-)
Ladne te pastele, ale przy mojej bladej cerze odpadaja.
W pizamie czesto sie krece caly dzien gdy pracuje z domu, czasem wychodze w niej do ogrodu ale na ulice chyba sie nie odwaze, nasze male miasto to jednak nie Londyn i komentarzy pewnie moglabym sie spodziewac :)
Milego weekendu!
Tekst roku: Nie lubisz, trudno - kup chociaż pasek. Dobre! Ta spódnica wzorzysta spod nr 4 jest przecudowna!
Kilka lat temu dostałam piękne spodnie w kolorowe paski (odcienie niebieskiego i czerwony jako akcent). Typowo letnie, bardzo lekkie i przewiewne. Wszyscy mówią, że są od piżamy, więc od jakiegoś czasu chodzę w nich po domu, czasami śpię...
Stop gadaniu! W lecie będą hitem! ;)
Zacznę je publicznie nosić.
ps.Za mną nawet temu kulawemu się nie będzie chciało.
Pozdrawiam! :))
Rusty Angel,
przyznam, że ja znacznie chętniej wdzieję inne pastele, szczególnie różowy:-)
Śnieżko,
Brideshead oryginalny, czyli serial z Irons'em (tu kultowy) jest jak najbardziej dostępny, w Amazonie całość za £12, a więc niedrogo. Przypominam, że Amazon brytyjski wysyła do Pl za darmo, gdy wartość zamówienia przekracza £25, i nierzadko wychodzi to sporo taniej, niż kupowanie w Pl.
Dziękuję, Tobie również życzę wszystkiego dobrego!
Ajko,
ja też lubię róż, ale mało mam rzeczy w tym kolorze. Trzeba to zmienić, ale dopiero w 2013;-)
Hazel,
to polecam oryginalny serial, lepszy niż film.
Ja też bardzo lubię Moschino za całokształt, no a Mulberry, wiadomo, uwielbiam:-)
Bee,
u nas na takie ubrania mówi się loungewear, i nasze Uniqlo też ma ich trochę w ofercie, choć pewnie nie aż tyle, co u was. Ale inne firmy, np. The White Company, sprzedają głównie loungewear, zreszta doskonałe, mam ich tunikę. Moim marzeniem jest koszulka i szlafrok od Brory, ze szkockiego kaszmiru:-)
Magdo,
ja tylko dlatego nie spędzam dnia w piżamie i szlafroku, że muszę zabrać dziecko do szkoły;-) Mam nadzieję, że weekend Ci lepiej mija, niż piątek 13 - ego;-)
Pieczyku,
dziękuję:-)
Praline,
no widzisz, a teraz okazuje się, że jesteś po prostu awangardowa:-) Pozdrawiam!
Aniu, duzo lepiej, dziekuje. Nawet samochod dalo sie naprawic i moglam odwiezc siostre na lotnisko. Uff.
Pastele jak najbardziej, choc moze nie takie do konca 'cukierkowe'; za to ten sloneczny zolty chyba jednak nie dla mnie, spodnie od pizamy niestety rowniez ;)
Kwiatowo-geomentryczne wzory od M.K. niezwykle ciekawe, choc z pewnoscia nie dla kazdej figury...
PS. Bransoletka piekna!
Te topniejące lody mnie przerażają, może dlatego, że w pastelach niespecjalnie mi do twarzy. Trend na dziś to pyjama party, co prawda raczej przebieram się w dres, ale póki co wiodę raczej życie w tempie i charakterze piżamowe. Mam nadzieję, mimo wszystko, że nie będzie ono trwać aż do wiosny. Biżuteria makaronikowa jak najbardziej urocza, ja mogę się pochwalić bransoletką z kawałkiem modelinowego tortu.
Właściwie wszystkie kolory (z wyjątkiem różowego, który przesadnie kojarzy mi się z Barbie i z oscarową sukienką Gwyneth Paltrow sprzed kilku lat) są fantastyczne, nie jestem za to fanką wzorów. Żółty, kobaltowy, pastele - tak, tak, tak, już nie mogę doczekać się wiosny :)
A piżama w mieście to - jak mówi Bee - chyba trend, który dotarł do nas z Chin, gdzie nawet w szykownym Szanghaju jest bardzo "in".
uwielbiam pastele! W końcu zrobi się kolorowo i w końcu może poczuję się lekko i dziewczęco C:
A te lodowe kolory są przeurocze
Beo,
te pastele określa się też często właśnie mianem candy colours, a zatem cukierkowymi:-)
karoLino,
diabeł tkwi w szczególe i założę się, że odpowiedni odcień pastelowy pasowałby Ci, to kwestia, jak zawsze, eksperymentowania:-)
Katasiu,
jestem ciekawa, czy te kolory się od razu przyjmą na Lazurowym, pewnie tak?
Potworku,
dziękuję za odwiedziny i komentarz. Też mam nadzieję, że potężny wpływ mody jednak zadziała, i na ulicach zrobi się pastelowo - kolorowo:-)
Parę dni temu widziałam dziewczynę z żółtych spodniach. Od razu pomyślałam o twoim wpisie. :) Muszę przyznać, że wyglądała bardzo fajnie. Ale tyłek trzeba mieć pięknie uformowany do takich spodni no i nogi szczupłe, bo naprawdę zwracają uwagę. Do tego stopnia, że nie pamiętam z czym te spodnie połączyła. :)
Aniu, właśnie nie wiem, czy się przyjmie, bo ubiegłoroczne neony raczej nie zaskoczyły. Tak naprawdę z ubiegłorocznych trendów na lato na ulicach widziałam tylko i koronki i plisowane spódnice (te ostatnie noszone zwłaszcza przez Azjatki).
Aniu,
no tak, ten kolor nie pozwoli wtopić się w tłum, to pewne:-)
Katasiu,
Azjatki w ogóle bardzo szybko podchwytują, a nawet wyznaczają trendy, szczególnie silny wpływ na modę ma ulica japońska.
Mam w takim razie spaczone nazewnictwo ;) dla mnie bowiem 'cukierkowe' jest bardziej intensywne od pastelowego, ale ja sie nie znam na modzie i kolorach tak jak Ty, wiec prosze mnie nie linczowac ;))
Ojejku, Aniu, jak ja lubię sobie tak usiąść z kawą i zagłębić się w lekturze Twoich tekstów :-) 100 proc. przyjemności! Mam wielkie zaległości, bo tak na szybko tu ostatnio przyfruwałam, ale teraz z anginą łatwiej o dłuższą, wolną chwilę ;-) Choć - będąc szczerą - w tej chwili niby pracuję 'on-line';-)
Mój M. u Babci, a ja - w drodze do apteki - kupiłam stos eleganckich magazynów i... wybieram jednak Twój blog! O tak!
No więc jeśli chodzi o zwiastuny wiosny to u mnie tylko kilka tulipanów w wazonie, hehehe! Ekscytuję się tymi pastelami, bo to znaczy, że ulica będzie ładna. Na bo ja jednak na szaro-czarno-biało-beżowo... Całkowity brak fantazji i/albo odwagi! Wiosną tylko te szarości stają się jaśniejsze, więcej noszę bieli i kolorowych dodatków! Żółta apaszka może być? I pastelowa biżuteria?
Słuchaj, napiszesz coś kiedyś o firmie Roeckl? Moja Mama jest fanką szali tej firmy - czasem jej jakiś podkradam ;-) A teraz (na przecenie, hehe) nabyłam tam własne kaszmirowe cudo. Marzę też o rękawiczkach Roeckl, no ale ja ciągle je gubię, wiec szkoda chyba...
Ale się rozpisałam ;-)
Przesyłam uściski!
A spodnie od piżamy to moja wielka miłość! Flanelowe i w kratę najchętniej!
BTW, kupiłam dla Ciebie na pchlim targu dwa serwetniki w kształcie... sów! Wysłać czy będziesz jakoś w PL? Nie mogłam ich nie kupić, wiedząc o Twojej sowiej pasji!
Beo kochana,
moda to nie fizyka, to nie jest ścisły termin:-) i nikt Cię nie będzie linczował. Czasem właśnie jaskrawe odcienie nazywane są candy colours.
Maggie,
o, jak mi miło, już się cieszę!
Bardzo wielkie dzięki za ciepłe słowa. Jeśli chodzi o rękawiczki Roeckl, w UK sprzedawane są w sklepach specjalistycznych, szczególnie tych, w których zaopatrują się osoby uprawiające ...hippikę. O ile wiem, nie ma ich w "zwykłych" sklepach, ja przynajmniej ich nie widziałam, a tym bardziej szali. Może dlatego, że brytyjskie firmy zdominowały rynek kaszmiru, w końcu szkocki kaszmir jest najlepszy na świecie;-) Dziękuję za polecenie, na pewno przy okazji zwrócę uwagę.
W sprawie przesyłki napiszę @. Ściskam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
Aniu, Roeckl - z tego co wiem - dostarcza rękawiczki do konnej jazdy brytyjskiej rodzinie królewskiej. Ale mają też piękne kolekcje miejskie dla 'cywilów' To austriacka firma. Znam ją dobrze, bo swojego czasu często bywałam we Wiedniu. Ale w Warszawie (przy Mokotowskiej) mają swój mały butik firmowy. Ich chusty i szale mają wspaniałe wzory, bardzo charakterystyczne, bardzo ciekawe. I są wspaniałej jakości. Nie są tanie, ale też nie w zaporowej cenie!
Wiedziałam, gdzie królowa kupuje bieliznę, torebki i kto projektuje jej ubrania, ale o rękawiczkach nie wiedziałam - dziękuję!:-) Zrobiłaś mi też apetyt na szal, rozejrzę się, czy u nas są - jest u nas taki sklep "dla ziemian";-) może tam?
Post a Comment