13/01/2012

Zwiastuny wiosny...

... czyli tradycyjny szybki przegląd tego, co będzie modne w nadchodzącym sezonie.

1. Pale and interesting czyli pastele. A szczególnie odcienie znane z lodziarni - tzw. ice cream colours: pistacjowy, miętowy, malinowy, bananowy. Mulberry nawet zacytowało ten trend dosłownie w swojej kampanii reklamowej, do której zdjęcia powstały w nadmorskim kurorcie Brighton.
Z wybiegów
Bransoleta z pastelowych makaroników Disaya - szał makaronikowy trwa



2. Don't let the sun go down - żółty, od cytryny po oślepiająco słoneczny. Nie lubisz, trudno - kup chociaż pasek.
Mulberry
Blezery i rurki - w neonowych lub pastelowych odcieniach - to wiosenne must haves. Poniżej - buty Opening Ceremony





3. True Blue, Acid Dreams i Pretty in Pink - kobalt, limonka i róż - obok żółtego, trzy najważniejsze kolory.

Carvela
Torebka LK Bennett, jednej z ulubionych brytyjskich marek księżnej Kate
Jessica Chastain
Róż, neonowa zieleń i również szalenie modna wzorzysta spódnica

Ginnifer Goodwin w sukience Roksandy Illincic. Dostałam sukienkę tej projektantki  (z tańszej linii) pod choinkę

Sweter Alexander Wang
Metki do bagażu Lanvin
4. Mary, Mary, quite contrary - błyskotliwą karierę robi Mary Kantrantzou - jej charakterystyczne wzory są masowo kopiowane. Spódnice, sukienki i spodnie w geometryczno - kwiatowo - abstrakcyjne wzory to hit.

Udana interpretacja River Island
Leelee Sobieski i Keira Knightley w kreacjach Mary

Mary nie jest jedyna - tu Peter Pilotto. Widziałam już kopie m.in. w Zarze i River Island

5. Pyjama Party - może najdziwniejszym trendem (i najwygodniejszym) jest piżama jako ubranie - do noszenia cały dzień w domu, a spodnie piżamowe - także "między ludzi".
Kadr z filmu Brideshead Revisited (Znowu w Brideshead)
Piżamowy trend u Stelli McCartney. Zauważcie wzór paisley
Bottega Veneta
Chciałabym te spodnie piżamowe (tutaj takie spodnie sprzedaje się często osobno, bez góry) z Anthropologie, ale nie wiem, czy odważyłabym się w nich wyjść na miasto - choć tu pies z kulawą nogą by się za mną nie obejrzał.

23 komentarzy:

Rusty Angel said...

Ach, miętowy, wczoraj poczułam gwałtowną sympatię do tego koloru, choć zwykle pastele omijam szerokim łukiem.

Śnieżka gotuje said...

Uwielbiam pastele. Wreszcie wracają do łask. Różowa sukienka kielichowymi rękawami - piękna! Zazdroszczę prezentu :) I przypomniałaś mi o moim uwielbianym filmie i powieści "Brideshead Revisited". Szukałam w sieci serialu BBC, w którym gał Jeremy Irons, ale nie znalazłam w żadnym sklepie. W Wielkiej Brytanii można go kupić na DVD?
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

Ajka said...

Całe szczęście, że jestem znana ze słabości do różu, bo to jedyne, co pasuje mi z tych propozycji na wiosnę. Nie dojrzałam jeszcze do chodzenia po mieście w piżamce, chociaż gdyby była pink, to czemu nie ;-)
Prześliczna ta różowa sukienka!

Hazel said...

Mam piękne spodnie od piżamy z Oysho (Inditex)i powiem szczerze: tak mi się podobają, że aż mi szkoda ukrywać je w domu. Trend dla mnie jak znalazł ;).
Super kampania Mulberry. Lubię takie wesołe wiosenne kampanie, w stylu Moschino.
"Powrót do Brideshead" - książka i film - bardzo mi się podobały.

Bee said...

A co dla mnie? Chyba tylko trend piżamowy ;-) BTW Uniqlo w Korei ma dział Room & Inner Wear, właśnie z rzeczami piżamopodobnymi, do noszenia po domu. Bardzo wygodne, uwielbiam! W Chinach natomiast, piżama jako ubranie "na miasto"- zwykła rzecz, zwłaszcza latem i wieczorem :-)

Magda said...

Ladne te pastele, ale przy mojej bladej cerze odpadaja.

W pizamie czesto sie krece caly dzien gdy pracuje z domu, czasem wychodze w niej do ogrodu ale na ulice chyba sie nie odwaze, nasze male miasto to jednak nie Londyn i komentarzy pewnie moglabym sie spodziewac :)

Milego weekendu!

Pieczyk said...

Tekst roku: Nie lubisz, trudno - kup chociaż pasek. Dobre! Ta spódnica wzorzysta spod nr 4 jest przecudowna!

Praline said...

Kilka lat temu dostałam piękne spodnie w kolorowe paski (odcienie niebieskiego i czerwony jako akcent). Typowo letnie, bardzo lekkie i przewiewne. Wszyscy mówią, że są od piżamy, więc od jakiegoś czasu chodzę w nich po domu, czasami śpię...
Stop gadaniu! W lecie będą hitem! ;)
Zacznę je publicznie nosić.

ps.Za mną nawet temu kulawemu się nie będzie chciało.

Pozdrawiam! :))

Anna Maria said...

Rusty Angel,

przyznam, że ja znacznie chętniej wdzieję inne pastele, szczególnie różowy:-)

Śnieżko,

Brideshead oryginalny, czyli serial z Irons'em (tu kultowy) jest jak najbardziej dostępny, w Amazonie całość za £12, a więc niedrogo. Przypominam, że Amazon brytyjski wysyła do Pl za darmo, gdy wartość zamówienia przekracza £25, i nierzadko wychodzi to sporo taniej, niż kupowanie w Pl.

Dziękuję, Tobie również życzę wszystkiego dobrego!

Ajko,

ja też lubię róż, ale mało mam rzeczy w tym kolorze. Trzeba to zmienić, ale dopiero w 2013;-)

Hazel,

to polecam oryginalny serial, lepszy niż film.
Ja też bardzo lubię Moschino za całokształt, no a Mulberry, wiadomo, uwielbiam:-)

Bee,

u nas na takie ubrania mówi się loungewear, i nasze Uniqlo też ma ich trochę w ofercie, choć pewnie nie aż tyle, co u was. Ale inne firmy, np. The White Company, sprzedają głównie loungewear, zreszta doskonałe, mam ich tunikę. Moim marzeniem jest koszulka i szlafrok od Brory, ze szkockiego kaszmiru:-)

Magdo,

ja tylko dlatego nie spędzam dnia w piżamie i szlafroku, że muszę zabrać dziecko do szkoły;-) Mam nadzieję, że weekend Ci lepiej mija, niż piątek 13 - ego;-)

Pieczyku,

dziękuję:-)

Praline,

no widzisz, a teraz okazuje się, że jesteś po prostu awangardowa:-) Pozdrawiam!

Magda said...

Aniu, duzo lepiej, dziekuje. Nawet samochod dalo sie naprawic i moglam odwiezc siostre na lotnisko. Uff.

Bea said...

Pastele jak najbardziej, choc moze nie takie do konca 'cukierkowe'; za to ten sloneczny zolty chyba jednak nie dla mnie, spodnie od pizamy niestety rowniez ;)
Kwiatowo-geomentryczne wzory od M.K. niezwykle ciekawe, choc z pewnoscia nie dla kazdej figury...

PS. Bransoletka piekna!

karoLina said...

Te topniejące lody mnie przerażają, może dlatego, że w pastelach niespecjalnie mi do twarzy. Trend na dziś to pyjama party, co prawda raczej przebieram się w dres, ale póki co wiodę raczej życie w tempie i charakterze piżamowe. Mam nadzieję, mimo wszystko, że nie będzie ono trwać aż do wiosny. Biżuteria makaronikowa jak najbardziej urocza, ja mogę się pochwalić bransoletką z kawałkiem modelinowego tortu.

katasia_k said...

Właściwie wszystkie kolory (z wyjątkiem różowego, który przesadnie kojarzy mi się z Barbie i z oscarową sukienką Gwyneth Paltrow sprzed kilku lat) są fantastyczne, nie jestem za to fanką wzorów. Żółty, kobaltowy, pastele - tak, tak, tak, już nie mogę doczekać się wiosny :)

A piżama w mieście to - jak mówi Bee - chyba trend, który dotarł do nas z Chin, gdzie nawet w szykownym Szanghaju jest bardzo "in".

Potworek said...

uwielbiam pastele! W końcu zrobi się kolorowo i w końcu może poczuję się lekko i dziewczęco C:
A te lodowe kolory są przeurocze

Anna Maria said...

Beo,

te pastele określa się też często właśnie mianem candy colours, a zatem cukierkowymi:-)

karoLino,

diabeł tkwi w szczególe i założę się, że odpowiedni odcień pastelowy pasowałby Ci, to kwestia, jak zawsze, eksperymentowania:-)

Katasiu,

jestem ciekawa, czy te kolory się od razu przyjmą na Lazurowym, pewnie tak?

Potworku,

dziękuję za odwiedziny i komentarz. Też mam nadzieję, że potężny wpływ mody jednak zadziała, i na ulicach zrobi się pastelowo - kolorowo:-)

Anna Maria Boland said...

Parę dni temu widziałam dziewczynę z żółtych spodniach. Od razu pomyślałam o twoim wpisie. :) Muszę przyznać, że wyglądała bardzo fajnie. Ale tyłek trzeba mieć pięknie uformowany do takich spodni no i nogi szczupłe, bo naprawdę zwracają uwagę. Do tego stopnia, że nie pamiętam z czym te spodnie połączyła. :)

katasia_k said...

Aniu, właśnie nie wiem, czy się przyjmie, bo ubiegłoroczne neony raczej nie zaskoczyły. Tak naprawdę z ubiegłorocznych trendów na lato na ulicach widziałam tylko i koronki i plisowane spódnice (te ostatnie noszone zwłaszcza przez Azjatki).

Anna Maria said...

Aniu,

no tak, ten kolor nie pozwoli wtopić się w tłum, to pewne:-)

Katasiu,

Azjatki w ogóle bardzo szybko podchwytują, a nawet wyznaczają trendy, szczególnie silny wpływ na modę ma ulica japońska.

Bea said...

Mam w takim razie spaczone nazewnictwo ;) dla mnie bowiem 'cukierkowe' jest bardziej intensywne od pastelowego, ale ja sie nie znam na modzie i kolorach tak jak Ty, wiec prosze mnie nie linczowac ;))

maggie said...

Ojejku, Aniu, jak ja lubię sobie tak usiąść z kawą i zagłębić się w lekturze Twoich tekstów :-) 100 proc. przyjemności! Mam wielkie zaległości, bo tak na szybko tu ostatnio przyfruwałam, ale teraz z anginą łatwiej o dłuższą, wolną chwilę ;-) Choć - będąc szczerą - w tej chwili niby pracuję 'on-line';-)
Mój M. u Babci, a ja - w drodze do apteki - kupiłam stos eleganckich magazynów i... wybieram jednak Twój blog! O tak!
No więc jeśli chodzi o zwiastuny wiosny to u mnie tylko kilka tulipanów w wazonie, hehehe! Ekscytuję się tymi pastelami, bo to znaczy, że ulica będzie ładna. Na bo ja jednak na szaro-czarno-biało-beżowo... Całkowity brak fantazji i/albo odwagi! Wiosną tylko te szarości stają się jaśniejsze, więcej noszę bieli i kolorowych dodatków! Żółta apaszka może być? I pastelowa biżuteria?

Słuchaj, napiszesz coś kiedyś o firmie Roeckl? Moja Mama jest fanką szali tej firmy - czasem jej jakiś podkradam ;-) A teraz (na przecenie, hehe) nabyłam tam własne kaszmirowe cudo. Marzę też o rękawiczkach Roeckl, no ale ja ciągle je gubię, wiec szkoda chyba...
Ale się rozpisałam ;-)
Przesyłam uściski!

A spodnie od piżamy to moja wielka miłość! Flanelowe i w kratę najchętniej!

BTW, kupiłam dla Ciebie na pchlim targu dwa serwetniki w kształcie... sów! Wysłać czy będziesz jakoś w PL? Nie mogłam ich nie kupić, wiedząc o Twojej sowiej pasji!

Anna Maria said...

Beo kochana,

moda to nie fizyka, to nie jest ścisły termin:-) i nikt Cię nie będzie linczował. Czasem właśnie jaskrawe odcienie nazywane są candy colours.

Maggie,

o, jak mi miło, już się cieszę!
Bardzo wielkie dzięki za ciepłe słowa. Jeśli chodzi o rękawiczki Roeckl, w UK sprzedawane są w sklepach specjalistycznych, szczególnie tych, w których zaopatrują się osoby uprawiające ...hippikę. O ile wiem, nie ma ich w "zwykłych" sklepach, ja przynajmniej ich nie widziałam, a tym bardziej szali. Może dlatego, że brytyjskie firmy zdominowały rynek kaszmiru, w końcu szkocki kaszmir jest najlepszy na świecie;-) Dziękuję za polecenie, na pewno przy okazji zwrócę uwagę.
W sprawie przesyłki napiszę @. Ściskam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

maggie said...

Aniu, Roeckl - z tego co wiem - dostarcza rękawiczki do konnej jazdy brytyjskiej rodzinie królewskiej. Ale mają też piękne kolekcje miejskie dla 'cywilów' To austriacka firma. Znam ją dobrze, bo swojego czasu często bywałam we Wiedniu. Ale w Warszawie (przy Mokotowskiej) mają swój mały butik firmowy. Ich chusty i szale mają wspaniałe wzory, bardzo charakterystyczne, bardzo ciekawe. I są wspaniałej jakości. Nie są tanie, ale też nie w zaporowej cenie!

Anna Maria said...

Wiedziałam, gdzie królowa kupuje bieliznę, torebki i kto projektuje jej ubrania, ale o rękawiczkach nie wiedziałam - dziękuję!:-) Zrobiłaś mi też apetyt na szal, rozejrzę się, czy u nas są - jest u nas taki sklep "dla ziemian";-) może tam?

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails